Niedługo minie dokładnie pół roku od rekonstrukcji rządu dokonanej przez Donalda Tuska. Gdy premier ogłaszał zmiany, zakładał, że spełnią one trzy cele. I w zasadzie się nie zawiódł. Jednak niektórzy nowicjusze są po prostu słabi i możliwe, że znów trzeba będzie ich wymienić. Ale nawet ci najskuteczniejsi są jedynie tłem dla szefa. Jednak nie oszukujmy się: o to tak naprawdę chodziło.
Czego zatem oczekiwał szef rządu po wymianie ludzi w swoim gabinecie? Po pierwsze: wejście nowych osób miało dać nową energię i pomysły. Po drugie: odwrócić niekorzystny dla Platformy trend w sondażach. Po trzecie wreszcie: potwierdzić przywództwo samego premiera.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)