Na antenie TVN24 Grzegorz Schetyna skomentował słowa Jarosława Gowina, który stwierdził wcześniej, że złożył b. szefowi MSW propozycję zaatakowania Donalda Tuska, zanim ten uderzy w nich obydwu. Te słowa, taka ocena sytuacji, nigdy nie miały miejsca. Nigdy nie byłem świadkiem takich propozycji - powiedział między innymi Schetyna.
Reklama

W piątek w "Piaskiem po oczach" w TVN24 Gowin zaznaczył, że jeszcze przed odejściem z PO powiedział do Schetyny: "Grzegorz zaatakujmy Donalda, bo jeżeli my tego nie zrobimy razem, to on wykończy najpierw mnie, potem Ciebie."

Schetyna przyznał, że wielokrotnie rozmawiał z Gowinem o polityce, ale - jak podkreślił - "jeśli chodzi o takie rozmowy, to nie jest język, którym w PO się posługujemy".

Zaznaczył, że nie czuje się "wykończony" i podkreślił, że to dziwne, iż po takiej propozycji mu złożonej kilka miesięcy później Gowin przyjął ministerialną tekę w rządzie Tuska.

Zapytany wprost, czy Gowin konfabuluje, polityk PO odparł: "Zostawiam panu i jemu ocenę. Jest dzień przed Wigilią, nie chcę wchodzić bardziej w te kwestie." I dodał: "Nie było takiego języka. Nikt takim językiem w PO na temat wykańczania nie rozmawiał i nie będzie rozmawiał."

Zarząd PO bez Schetyny

Polityk skomentował także fakt, że nie jest już w zarządzie krajowym partii. Nowym wiceszefem PO zamiast niego została Ewa Kopacz. Przed głosowaniem na grudniowym posiedzeniu Rady Krajowej Donald Tusk zaproponował swoich kandydatów - nie było wśród nich Schetyny.

Schetyna w TVN 24 podkreślił, że nie był to "gest przyjazny", ale: "To jego decyzja i jego odpowiedzialność. Ja mogę się tylko cieszyć, że 45 proc. (głosujących - red.) uważało inaczej. Nie podzielili tego zdania przewodniczącego Tuska".

Konflikt na linii Tusk-Schetyna trwa już od jakiegoś czasu i jak na razie wygrywa go premier. Ostatnio zwolennik Tuska Jacek Protasiewicz pokonał Schetynę w jego mateczniku na Dolnym Śląsku i został tam szefem regionalnej PO. Teraz były szef MSW został pozbawiony miejsca w najwyższych władzach partii. Zdaniem politologów to starcie niszczy Platformę i będzie musiało się zakończyć zwycięstwem jednej ze stron.