Tusk nie rozumie protestu związkowców i uważa go za polityczny

Premier Donald Tusk
Premier Donald TuskNewspix / MICHAL FLUDRA
10 września 2013

Jutro rozpoczynają czterodniową akcję protestacyjną, na którą będą się składać pikiety przed ministerstwami, miasteczko namiotowe pod Sejmem oraz ogólnopolska manifestacja w Warszawie w najbliższą sobotę.

Donald Tusk w Katowicach przypominał, że swoją młodość spędził jako protestujący związkowiec. Dodał, że do sprawy podchodził serio. Jego zdaniem, z centralami związkowymi, które zapowiadają protesty, jest inaczej, bo jedynym postulatem jest obalenie rządu. Ocenił, że nie jest to cel właściwy dla związku zawodowego. Podkreślił, że w tej sytuacji jego zadaniem jest zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa dla mieszkańców Warszawy.

Premier uważa, że na dialog ze związkowcami był czas w Komisji Trójstronnej, ale opuścili oni obrady i oświadczyli, że ich celem jest obalenie rządu. "Trudno ode mnie wymagać, żebym się z kimś umawiał na temat tego, w jaki sposób ma mnie obalić i trudno pod takim hasłem prowadzić dialog" - powiedział.

Akcja związkowców rozpocznie się jutro po 12:00 pod gmachami sześciu ministerstw: zdrowia, transportu, gospodarki, spraw wewnętrznych, skarbu oraz pracy. W dalszej kolejności planują przejście pod Sejm.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.