Startuje związkowy maraton w Warszawie: W mieście zjawi się nawet 15 tys. związkowców

11 września 2013

Dziś w Warszawie początek gorącej jesieni, jaką związkowcy od dłuższego czasu szykowali premierowi. Stolicę czeka więc czterodniowa próba sił związków zawodowych, rządu i policji. Najpierw pikiety pod ministerstwami, a w końcu wielka manifestacja planowana na sobotę mają doprowadzić do ugięcia się gabinetu Tuska przed postulatami protestujących.

Zgodnie z zapowiedziami „Solidarności” w mieście stawi się 12–15 tys. związkowców. Dla porównania, kiedy w 2005 r. górnicy zablokowali reformę emerytalną, było ich ok. 10 tys. Gdy 7 lat później uwięzili posłów w Sejmie, było ich o połowę mniej. Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ, liczy, że będzie to największa manifestacja związkowa po 1989 r.

Protesty zaczną się pikietami pod gmachami resortów: zdrowia, pracy, transportu, gospodarki, skarbu i spraw wewnętrznych. Pod każdym ministerstwem mają być obecne dwa tysiące osób. Następnie związkowcy połączą się pod Sejmem, tam też stanie namiotowe miasteczko na 600 osób. Protesty mają potrwać do soboty, na zakończenie odbędzie się manifestacja, która z trzech miejsc spod Sejmu, Pałacu Kultury i Stadionu Narodowego ma przejść na plac Zamkowy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.