Dziś w Warszawie początek gorącej jesieni, jaką związkowcy od dłuższego czasu szykowali premierowi. Stolicę czeka więc czterodniowa próba sił związków zawodowych, rządu i policji. Najpierw pikiety pod ministerstwami, a w końcu wielka manifestacja planowana na sobotę mają doprowadzić do ugięcia się gabinetu Tuska przed postulatami protestujących.
Zgodnie z zapowiedziami „Solidarności” w mieście stawi się 12–15 tys. związkowców. Dla porównania, kiedy w 2005 r. górnicy zablokowali reformę emerytalną, było ich ok. 10 tys. Gdy 7 lat później uwięzili posłów w Sejmie, było ich o połowę mniej. Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ, liczy, że będzie to największa manifestacja związkowa po 1989 r.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
