Szef włoskiej obrony cywilnej Franco Gabrielli zapowiedział, że w połowie września, czyli ponad 600 dni po katastrofie, rozpocznie się operacja wydobywania wraku włoskiego statku pasażerskiego Costa Concordia.

13 stycznia ubiegłego roku jednostka rozbiła się na skałach podwodnych w pobliżu wyspy Giglio w Toskanii, w wyniku czego życie straciły 32 osoby.

Operacja nie ma precedensu, a jej koszt przekroczy zapewne 600 milionów dolarów. Rozpocznie się od postawienia w pionie statku, który od ponad półtora roku leży przechylony na prawą burtę. Z wody, która ma w tym miejscu 37 metrów głębokości, wystaje jego połowa.

Drugim etapem będzie przewiezienie wraku do któregoś z włoskich portów. Najprawdopodobniej będzie to Piombino, gdzie znajdują się duże zakłady hutnicze. Powodzenie tych planów zależeć będzie od stanu wraku.

Costa Concordia ma 144 tysiące ton wyporności i prawie 300 metrów długości. W momencie katastrofy na jej pokładzie było 3.200 pasażerów i ponad tysiąc osób załogi.

We wrześniu wznowiony zostanie proces kapitana Francesco Schettino, uznanego za głównego odpowiedzialnego za tragedię. Za spowodowanie katastrofy, w której zginęły 32 osoby i opuszczenie statku przed końcem ewakuacji, grozi mu do piętnastu lat więzienia.