Jaki był Witold Pilecki? Jak zapamiętał go syn? "Jak coś powiedział, to człowiek czuł respekt. Ale był fajnym facetem. W tyłek od ojca dostałem tylko raz, ale pamiętam to do dziś" - tak Andrzej Pilecki wspomina Rotmistrza w rozmowie z dziennik.pl.
Syn Rotmistrza przyjmuje mnie w swoim niewielkim dwupokojowym mieszkaniu. Na ścianach czarno-białe zdjęcia. Na jednym Witold Pilecki w przedwojennym mundurze. Na drugim przed dużym białym domem stoi dwoje dzieci, pomiędzy nimi kobieta. - To ja z siostrą Zosią, a to niania - wyjaśnia Andrzej Pilecki. Podaje herbatę, siadamy przy stole i powoli przeglądamy pozostałe fotografie poukładane w małym kieszonkowym albumie. - Tutaj babcia, Osiecimska z domu, bardzo fajna bunia, zmarła w czerwcu 1939 roku. Tu szkoła w Krupie, gdzie mama uczyła, tu ojciec skacze na koniu przez przeszkody, ale słabo widać - przeciera palcem pożółkłe zdjęcie. Na jednej fotografii Witold Pilecki siedzi na ganku, obok niego duży pies. Na innej Maria Pilecka na tle białych georgiń w ogrodzie. Na kolejnej mały Andrzejek w ułańskiej czapce śmieje się z Zosią do obiektywu. Jedno zdjęcie odróżnia się od pozostałych. Dzieci stoją poważne, przebrane w za duże ubrania. Pozują. Andrzej Pilecki stuka palcem w fotografię.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
