Jarosław Kaczyński zaznaczył, że każdy w PiS może według siebie oceniać sprawę katastrofy smoleńskiej, jednak on sam za najbardziej prawdopodobną uważa teorię zamachu.Odniósł się w ten sposób między innymi do słów Antoniego Macierewicza, który powiedział w ubiegłym tygodniu, że "trzy osoby mogły przeżyć katastrofę".

Bolesław Piecha z PiS przyznaje, że "nie przechodzi mu przez głowę", iż w Smoleńsku doszło do zamachu. Występując na konferencji prasowej w Rybniku obok Jarosława Kaczyńskiego poseł powiedział, że ma wątpliwości do tez przedstawianych przez Antoniego Macierewicza w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Zastrzega, że raport Macierewicza uważa za wiarygodny, ale nie może przyjąć tezy o zamachu - choć jej nie całkowicie nie odrzuca. "Mam swoją własną racjonalizację, gdzie po prostu przez głowę pewne rozwiązania nie mogą mi przejść. Ale sądzę, że im więcej będziemy wyjaśniać, tym lepiej" - podkreślił Bolesław Piecha. Dodał, że gdyby jednak teza zamachu okazała się prawdziwa, byłby to "skandal niebywały".

Jarosław Kaczyński zaznaczył, że każdy w PiS może według siebie oceniać sprawę katastrofy smoleńskiej, jednak on sam za najbardziej prawdopodobną uważa teorię zamachu. "Nie ma w mojej partii przymusu jednomyślności" - podkreśla prezes PiS. Zaznacza, że według niego przy obecnej wiedzy, jedyna teoria, która tłumaczy wszystkie okoliczności tragedii, to teoria zamachu. Zastrzega, że badania katastrofy cały czas trwają.

Szef PiS skomentował też medialne zamieszanie dotyczące słów Antoniego Macierewicza o tym, że po katastrofie żyły jeszcze trzy osoby. Kaczyński dodał, że nie zna szczegółów wypowiedzi Antoniego Macierewicza, ale przypomina, że 10 kwietnia 3 lata temu o trzech osobach, które przeżyły katastrofę, informował polski MSZ.

Antoni Macierewicz, poseł PiS i szef parlamentarnego zespołu badającego tragedię smoleńską, powiedział w ubiegłym tygodniu, że "trzy osoby mogły przeżyć katastrofę". Zdaniem Antoniego Macierewicza, istnieją relacje wiarygodnych świadków, które na to wskazują.

W tej sprawie do Prokuratury Generalnej dotarło zawiadomienie autorstwa Leszka Millera o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Macierewicza. Według byłego premiera, skoro poseł dysponuje taką wiedzą, a nie podzielił się z nią z śledczymi, oznacza to, że zataił dowody.