Policja podsumowuje Święto Niepodległości: 176 osób doprowadzonych na komisariaty, 22 rannych policjantów

 Uczestnicy Marszu Niepodległości "Odzyskajmy Polskę" dotarli na Agrykolę, gdzie zostały wygłoszone przemówienia
Uczestnicy Marszu Niepodległości "Odzyskajmy Polskę" dotarli na Agrykolę, gdzie zostały wygłoszone przemówieniaMedia / Tomasz Gzell
12 listopada 2012

176 osób trafiło na komisariaty po burdach, do jakich doszło w Warszawie w niedzielę; 21 nadal pozostaje w jednostkach policji - poinformował PAP w poniedziałek rzecznik KGP insp. Mariusz Sokołowski. Rannych zostało 22 policjantów, trzech trafiło do szpitala.

"Doprowadzone osoby są rozliczane pod kątem wykroczeń czy też przestępstw, które popełniły, bądź też udziału w poszczególnych incydentach" - powiedział rano PAP Sokołowski. Jak dodał, są to osoby podejrzewane m.in. o przestępstwa takie jak niszczenie mienia czy atak na funkcjonariuszy lub wykroczenia polegające np. na odpalaniu lub posiadaniu rac.

Według dotychczasowych danych policyjnych osoby zatrzymane w tym roku po zajściach 11 listopada to wyłącznie Polacy.

Rzecznik komendanta stołecznego policji asp. Mariusz Mrozek poinformował PAP, że 21 osób zostało zatrzymanych m.in. w związku z udziałem w zbiegowisku i naruszeniem nietykalności cielesnej policjantów. Jak wyjaśniał rano insp. Sokołowski, pozostałe osoby zostaną wypuszczone. "To były osoby zatrzymane raczej w związku z wykroczeniami niż przestępstwami i ich zatrzymanie na razie nie było potrzebne" - powiedział Sokołowski. Zapowiedział, że policjanci będą teraz przeglądać nagrania z monitoringu, a później wzywać poszczególne osoby w związku z czynami, jakich się dopuściły.

Za czynną napaść na policjanta grozi do 10 lat więzienia, a za znieważenie i stawianie oporu policji - do trzech lat więzienia.

"Policjanci zabezpieczali zarówno przebieg zgromadzeń, jak i inne rejony miasta. Funkcjonariusze dbali, aby nie doszło do bezpośredniej konfrontacji osób z różnych ugrupowań. Większość zgromadzeń przebiegła bez żadnych poważnych incydentów" - powiedział Mrozek.

"Ranionych policjantów mieliśmy łącznie 22, z czego trójka została w szpitalu, a pozostali po opatrzeniu ran zostali zwolnieni do domu" - powiedział Sokołowski.

Pogotowie udzieliło pomocy 16 innym osobom; sześć z nich trafiło do szpitali - poinformowała PAP rzeczniczka wojewody mazowieckiego Ivetta Biały.

Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka prasowa stołecznego Zarządu Oczyszczania Miasta Iwona Fryczyńska, sprzątanie miasta po niedzielnych zajściach kosztowało 30 tys. zł. Pracowało nad tym w niedzielę 100 osób.

"Ruch kołowy został przywrócony dopiero kiedy ekipy sprzątające usunęły z jezdni i chodników olbrzymią ilość kamieni i kostki brukowej. Oprócz tego także głównie butelki, pozostałości po racach, ulotki i śmieci wysypywane przez chuliganów z ulicznych koszy" - powiedziała Fryczyńska.

Największy nieporządek służby komunalne odnotowały na ul. Marszałkowskiej, Waryńskiego, Nowowiejskiej, Kruczej, w Al. Jerozolimskich i Ujazdowskich. ZOM informuje też o zdewastowanych metalowych płotkach wygradzające trawniki, powyrywanych drewnianych palikach stabilizujących drzewa oraz metalowych kratach okalających rośliny. "Niemal wszystkie ławki w Ogrodzie Saskim zostały pomazane, w dużej części wulgarnymi napisami" - Fryczyńska.

W niedzielę po południu doszło w centrum Warszawy do burd. Zaczęły się one niedługo po rozpoczęciu Marszu Niepodległości, organizowanego m.in. przez działaczy Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego. Na ul. Marszałkowskiej w stronę policji poleciały race, petardy, kamienie, kostki brukowe, kosze na śmieci i butelki.

Jak relacjonował w niedzielę rzecznik KSP, w pewnym momencie na czele marszu zebrała się grupa chuliganów, którzy dążyli do wywołania zamieszek, byli agresywnie nastawieni do innych osób, w tym do policjantów; m.in. atakowali funkcjonariuszy. Policja była zmuszona do użycia broni gładkolufowej i miotaczy gazu pieprzowego.

Przed Marszem Niepodległości w okolicach Placu Bankowego policja ochraniała demonstrację antyfaszystów organizowaną przez Porozumienie 11 Listopada - oddzielała demonstrantów od kilkudziesięcioosobowych grup młodych ludzi, którzy nieśli flagi narodowe i szaliki w biało-czerwonych kolorach.

Za bezpieczeństwo mieszkańców Warszawy odpowiadało w niedzielę kilka tysięcy policjantów, m.in. z oddziałów prewencji oraz CBŚ. Komendant stołeczny otrzymał posiłki z innych komend w kraju. Policjantów wspomagali strażnicy miejscy. W zabezpieczenie marszu z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego zaangażowanych było także kilkuset funkcjonariuszy BOR.

Zapotrzebowanie na dodatkowe siły służb mundurowych wynikało z bardzo dużej liczby zgromadzeń, których liczbę uczestników organizatorzy łącznie oszacowali na kilkadziesiąt tysięcy osób. Do urzędu miasta zgłoszono w sumie 11 zgromadzeń publicznych. Z punktu widzenia policji 11 listopada to najważniejsze, oprócz Euro 2012, wydarzenie w tym roku - tłumaczył w piątek szef MSW Jacek Cichocki.

Do burd na ulicach Warszawy w Święto Niepodległości doszło kolejny rok z rzędu. W 2011 r. po starciach z policją zatrzymano 210 osób, z czego niemal połowę stanowili obcokrajowcy, głównie z Niemiec. Zostało wówczas lekko rannych 40 policjantów, 22 z nich udzielono pomocy medycznej. Do szpitali przewieziono 29 osób. Zniszczonych zostało 14 radiowozów, na pl. Na Rozdrożu spalono dwa samochody TVN, uszkodzono też wozy m.in. Polsatu i Polskiego Radia. W 2010 r. także doszło do starć. Interweniowała policja, zatrzymano 33 osoby, ranny został jeden funkcjonariusz.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane