Przed watykańskim sądem rozpoczął się w poniedziałek rano proces informatyka z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej Claudio Sciarpellettiego, który jest oskarżony o pomocnictwo w sprawie kradzieży tajnych dokumentów, znanej pod nazwą Vatileaks.
Reklama

Główny oskarżony, papieski majordomus Paolo Gabriele został skazany 6 października przez ten sam watykański trybunał kierowany przez sędziego Giuseppe Dalla Torre na półtora roku więzienia za kradzież poufnych listów i dokumentów z apartamentu Benedykta XVI. Zostały one następnie opublikowane w książce włoskiego dziennikarza Gianluigiego Nuzziego.

Sprawę 48-letniego Sciarpellettiego wyłączono natychmiast z procesu, w którym miał być sądzony razem z kamerdynerem papieża.

Proces technika informatyka rozpoczął się zatem miesiąc po wydaniu wyroku na jego przyjaciela Paolo Gabriele, który od 25 października przebywa ponownie w celi watykańskiej żandarmerii. Wciąż nie wyklucza się, że Benedykt XVI ułaskawi go, ale zdaniem obserwatorów nastąpi to na pewno po zakończeniu obecnego procesu, a być może dopiero przed Bożym Narodzeniem.

Proces papieskiego majordomusa zakończył się konkluzją, że działał on sam i nie miał wspólników. Sciarpelletti oskarżony został o pomocnictwo. Już przed procesem za pośrednictwem swego adwokata oświadczył, że jest niewinny.

W trakcie prowadzonego latem śledztwa upadły inne zarzuty, jakie chciano mu postawić, między innymi udziału w zuchwałej kradzieży i matactwa.

Claudio Sciarpelletti został aresztowany przez watykańską żandarmerię 25 maja tego roku, dwa dni po tym, gdy zatrzymano kamerdynera. Wyszedł na wolność po dobie za kaucją. Informatyka aresztowano po tym, gdy w szufladzie jego biurka znaleziono kopertę podpisaną: "Przesyłka osobista P. Gabriele" z pieczęcią biura informacyjnego watykańskiego Sekretariatu Stanu. Znajdowały się w niej poufne dokumenty. Niektóre z nich znalazły się potem w rozdziale książki Nuzziego na temat dowódcy watykańskiej żandarmerii Domenico Gianiego i aktywności niektórych ludzi z tej formacji poza Spiżową Bramą.

Z rozpowszechnionych akt watykańskiego śledztwa wynika, że Sciarpelletti podczas przesłuchania za Spiżową Bramą powiedział najpierw, że kopertę dostał od kamerdynera papieża dwa lata wcześniej. Następnie zmienił wersję i stwierdził, że kopertę dał mu jeden z prałatów, aby przekazał ją Gabriele.

Składając zeznania informatyk wskazał go jako odbiorcę poufnych listów i not. Zwraca się uwagę na to, że w uzasadnieniu wyroku wydanego na kamerdynera sąd podkreślił wówczas, że działał on sam i nie miał wspólników.

Określany przez media jako "Vatileaks bis" proces informatyka, jak zapowiedział już sąd, będzie krótki, podobnie jak sprawa Gabriele, która zakończyła się w ciągu tygodnia po czterech rozprawach.

Zeznania ma złożyć między innymi Paolo Gabriele. Na liście pięciu powołanych świadków jest także dowódca żandarmerii, jego zastępca Gianluca Gauzzi Broccoletti, zastępca komendanta Gwardii Szwajcarskiej William Kloter oraz szef biura informacyjnego Sekretariatu Stanu ksiądz prałat Carlo Maria Polvani. Włoskie media zastanawiają się, czy to od niego informatyk dostał kopertę z prośbą o przekazanie jej majordomusowi.

Ksiądz ten uważany jest za kluczową postać w tej sprawie także dlatego, że jest siostrzeńcem arcybiskupa Carlo Marii Vigano, zwolnionego z Watykanu i mianowanego nuncjuszem w Waszyngtonie po tym, jak w ujawnionym przez Gianluigiego Nuzziego liście poinformował papieża Benedykta XVI o przypadkach korupcji i nieprawidłowościach finansowych w Gubernatoracie Państwa Watykańskiego. To właśnie wraz z ujawnieniem listu abpa Vigano wybuchł zimą tego roku skandal masowego wycieku dokumentów zza Spiżowej Bramy, który nazwano potem Vatileaks.