Premier Donald Tusk, pytany w czwartek o "rozpiętość" tematyczną swych ostatnich wypowiedzi - "od tzw. drugiego expose, tematów in vitro, aż po mówienie o pogodzie nad Stadionem Narodowym" i o to, czy ta wszechstronność wskazuje na brak zaufania do współpracowników, czy może na duże zaufanie do własnej osoby, powiedział:

"Jakbym nie miał zaufania do swych możliwości, to bym nikomu głowy swoją osobą nie zawracał. Ale oczywiście staram się, nie zawsze mi to wychodzi, bo to też czasami zależy od formy w konkretnym dniu, ale staram się możliwie otwarcie odpowiadać na państwa pytania. I wtedy, kiedy wy mnie o coś pytacie, to staram się nie zwalać tego, czasami trudnego obowiązku, na kogoś innego.

Pytacie - odpowiadam, najlepiej jak potrafię i oczywiście moje wyjaśnienia dotyczące pogody i opadów deszczu nad stadionem były czymś nietypowym, ale musicie państwo przyznać, że cała sytuacja była tak nietypowa i tak emocjonująca, również mnie, że czułem się w obowiązku, również w tej sprawie, państwa poinformować. Ale przyjmuję tę sugestię, tylko liczę na współpracę z państwa strony, tzn. jeśli rzeczywiście w przyszłości będzie tak, że o prognozę pogody będziecie pytali IMGW, a nie mnie, to będzie nam wszystkim łatwiej współpracować".