Ostatni żart: dlaczego przez kilka dni mieliśmy w Warszawie potężne mgły? Parował Stadion Narodowy. Zapewne bardzo intensywnie parowały również głowy PR-owskich doradców premiera Tuska, w jaki sposób z kolejnej głupiej kompromitacji wybrnąć. No i góra urodziła mysz.
Minister Joanna Mucha sama weszła na stos i chciała się własnoręcznie podpalić (czytaj: podać do dymisji). Premier jednak zdecydował, że nikt nie będzie mu takich afrontów robił. Jeśli zechce Muchę odwołać, zrobi to sam z siebie i ani Mucha, ani żaden Kaczyński razem z jakimś Palikotem nie będą mu dyktowali, kogo ma wyrzucić, a kogo nie. Niczym ojciec litościwy przytulił, wybaczył i poklepał po główce. Teraz wszyscy znowu będą udawali, że problemu „basenu narodowego” nie było.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Powiązane

