Suchodolska: Sami przejeżdżajcie na czerwonym, panowie. I nie pokazujcie nam wyciągniętych palców

Mira Suchodolska
Mira SuchodolskaDGP
24 sierpnia 2012

To się zdarzyło wczoraj rano. Na drodze zwężonej do jednego pasa jadący z naprzeciwka mężczyzna wjechał na mój, wymuszając pierwszeństwo. A potem pogroził mi pięścią i pokazał „faka”. Gdyby zamiast mnie za kierownicą siedział „kark”, pomachałby przepraszająco rączką albo i wysłał buziaka.

Takie sytuacje zdarzają się niemal każdego dnia. Wielu mężczyzn na widok siedzącej za kierownicą blondynki dostaje napadu pogardy albo doznaje samczej głupawki. Np. ruszanie ze świateł. Są tacy, znacie ich, którzy każdy postój na czerwonym traktują jako wstęp do wyścigu. Lubią być pierwsi. A już zupełnie nie znoszą, kiedy wyprzedza ich kobieta. Jeden taki długo gonił za mną na prostej. Kiedy zwolniłam przy znaku ograniczenia prędkości, z satysfakcją wyprzedził mnie i zajechał drogę. To była kara za to, że śmiałam pojechać prędzej od niego.

A nie daj Boże, kiedy ja coś zawalę (przyznaję, czasem się zdarza). Goście z VW ogórka, którym nieumyślnie zajechałam drogę, choć przeprosiłam gestem i światłami, ścigali mnie przez pół miasta, aż uciekłam na policyjny parking. Chcieli pobić?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.