To się zdarzyło wczoraj rano. Na drodze zwężonej do jednego pasa jadący z naprzeciwka mężczyzna wjechał na mój, wymuszając pierwszeństwo. A potem pogroził mi pięścią i pokazał „faka”. Gdyby zamiast mnie za kierownicą siedział „kark”, pomachałby przepraszająco rączką albo i wysłał buziaka.
Takie sytuacje zdarzają się niemal każdego dnia. Wielu mężczyzn na widok siedzącej za kierownicą blondynki dostaje napadu pogardy albo doznaje samczej głupawki. Np. ruszanie ze świateł. Są tacy, znacie ich, którzy każdy postój na czerwonym traktują jako wstęp do wyścigu. Lubią być pierwsi. A już zupełnie nie znoszą, kiedy wyprzedza ich kobieta. Jeden taki długo gonił za mną na prostej. Kiedy zwolniłam przy znaku ograniczenia prędkości, z satysfakcją wyprzedził mnie i zajechał drogę. To była kara za to, że śmiałam pojechać prędzej od niego.
A nie daj Boże, kiedy ja coś zawalę (przyznaję, czasem się zdarza). Goście z VW ogórka, którym nieumyślnie zajechałam drogę, choć przeprosiłam gestem i światłami, ścigali mnie przez pół miasta, aż uciekłam na policyjny parking. Chcieli pobić?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.