W Strasburgu rozpoczęły się we wtorek rano wybory nowego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Zgodnie z umową zawartą przez dwie największe frakcje w PE chadeka Jerzego Buzka zastąpi na tym stanowisku niemiecki socjaldemokrata Martin Schulz.

Formalnie o urząd szefa PE ubiega się oprócz Schulza także dwoje Brytyjczyków: konserwatysta Nirj Deva i liberałka Diana Wallis. Wyniki głosowania zostaną ogłoszone około godz. 11. Wybrany zostanie ten spośród trojga kandydatów, który otrzyma bezwzględną większość ważnych głosów.

Martin Schulz znany jest z dość wybuchowego charakteru i ciętego języka, zwłaszcza w krytyce prawicowych polityków. Jego prezydentura, jak sam przyznał, będzie mieć inny - zapewne mniej koncyliacyjny - styl niż przewodnictwo Buzka.

Ponad dwa i pół roku temu dwie największe siły polityczne w PE uzgodniły porozumienie techniczne. Zakładało ono, że w pierwszej połowie kadencji PE kierować miał chadek z Europejskiej Partii Ludowej (EPL), a w drugiej przedstawiciel Socjalistów i Demokratów (S&D). W 2009 roku socjaldemokraci jednomyślnie poparli Buzka i nie wystawili swojego kandydata. Podobnie teraz EPL nie wystawia swego kandydata.

Oprócz szefa PE w połowie pięcioletniej kadencji europarlamentu zmieniają się zgodnie z tradycją także inni członkowie prezydium: 14 wiceprzewodniczących i pięciu kwestorów. Zmienią się też szefowie komisji i delegacji.