Prezes PiS Jarosław Kaczyński przestrzegał w piątek przed żywnością genetycznie modyfikowaną; wzywał do wyrównania unijnych dopłat dla polskich rolników i mówił o tym, że są oni oszukiwani przez "różnego rodzaju" hurtowników.



Konferencja prasowa, w której wziął udział Jarosław Kaczyński, nosiła tytuł: "Cztery lata psucia polskiego rolnictwa przez rząd PO-PSL".

Odnosząc się do kwestii unijnych dopłat dla polskich rolników, Kaczyński oświadczył, że jest to sprawa, "która musi być w 2013 roku ostatecznie załatwiona, nie będzie już obowiązywał Traktat Akcesyjny, gdzie zgodziliśmy się na niższe dopłaty". "Tutaj chodzi o dyskryminację polskich rolników i dyskryminację Polski" - dodał.

Reklama

"Żadnego wyrównania dopłat ten rząd nie załatwił. Wręcz przeciwnie, zgodził się na dalszą dyskryminację polskich rolników po 2013 roku. Apeluję, żeby politycy obecnej koalicji nie oszukiwali rolników mówiąc, że cokolwiek osiągnęli w zakresie wyrównania dopłat bezpośrednich. Oni na naszych oczach przegrywają tę sprawę swoją nieudolnością" - mówił europoseł PiS Janusz Wojciechowski.

"Nikt nie wie, co może wyjść z GMO"

Reklama

Zdaniem prezesa PiS Polska powinna pozostać wolna od GMO. Jak przekonywał, GMO to "problem mający znaczenie podstawowe dla kształtu polskiego rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego Polski. "Nikt nie wie, co może wyjść z GMO, jakie tutaj są niebezpieczeństwa" - zaznaczył.

"To także sprawa bardzo przykra, o której dowiedzieliśmy się wszyscy, że obecny wiceprezes Rady Ministrów i minister gospodarki (szef PSL Waldemar Pawlak - PAP) jest cichym lobbystą tej sprawy. Nawet był bodajże chwalony. To jest tego rodzaju problem, który w każdym normalnym demokratycznym, praworządnym państwie powinien być załatwiony" - powiedział.

W ujawnionej przez serwis Wikileaks depeszy z amerykańskiej ambasady w Warszawie z 7 sierpnia 2008 r. napisano, że w rozmowie poprzedniego dnia z amerykańskim dyplomatą minister gospodarki Waldemar Pawlak uznał sztywne stanowisko Polski przeciwko biotechnologiom "za relikt taktyki konfliktu i strachu z czasów poprzedniego rządu - w tym przypadku skierowanym przeciwko GMO".

Autor depeszy relacjonuje, że Pawlak zacytował w rozmowie rosyjskie przysłowie "tisze jediesz dalsze budiesz", zapowiadając, że poszukuje "łagodnego odejścia" od tego stanowiska odziedziczonego po rządach PiS. Miał przyznać, że taka polityka przyniosła straty rolnikom i producentom oraz zasugerować, że "jego resort jest gotowy, by powoli podejmować kroki ku większej otwartości na GMO".

Autor depeszy zauważa, że "kontrolowane przez PSL ministerstwo rolnictwa" odegrało ważną rolę w przeprowadzeniu przez Sejm w czerwcu 2008 r. ustawy, która do końca 2012 r. przedłużała w Polsce stosowanie pasz zawierających genetycznie modyfikowane organizmy (GMO). "To zwycięstwo i sygnał z 6 sierpnia dały ostrożne nadzieje w ambasadzie w Warszawie, że podejście Pawlaka, by poszukiwać spokojnego postępu, może przynieść więcej owoców i to nie tylko w Warszawie" - pisze dyplomata. Jego zdaniem takie nowe stanowisko Polski na forum UE miało szansę przyczynić się do większego otwarcia unijnego rynku na amerykańskie produkty GMO.

Depesza kończy się informacją, że Pawlak poprosił o ponowną rozmowę na ten temat za dwa tygodnie i to zaproszenie zostało przyjęte przez amerykańskiego dyplomatę. Ambasada USA w Warszawie zapowiedziała, że będzie w kontakcie ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, by zbadać, na czym może polegać "nowe otwarcie w Warszawie".

Kaczyński podkreślił również, że należy skończyć z oszukiwaniem rolników

"Polscy rolnicy są bardzo często oszukiwani przez różnego rodzaju hurtowników, którzy kupują od nich produkty i później po prostu za to nie płacą" - mówił. Dodał, że mechanizmy egzekwowania tych zobowiązań nie funkcjonują, a powinny.

Kaczyński podziękował za pracę zespołowi rolnemu PiS. Zespół przedstawił w piątek dokument "2007-2011 - cztery lata psucia polskiego rolnictwa przez rząd PO-PSL". Politycy PiS wykazują w nim m.in. systematyczne obniżanie od 2007 roku poziomu finansowania polskiego rolnictwa z budżetu. Podczas piątkowej konferencji politycy PiS przedstawili statystyki, z których wynika, że ponad 60 proc. zamieszkujących wieś żyje na pograniczu minimum socjalnego.