Prezes PiS Jarosław Kaczyński przyznał we wtorek, że jego partia popełniła błąd wystawiając w wyborach na prezydenta Wałbrzycha Kamila Zielińskiego.

Pełniący obowiązki prezydenta Wałbrzycha niezależny kandydat Roman Szełemej, popierany przez Platformę Obywatelską, wygrał w niedzielę przedterminowe wybory prezydenckie. Uzyskał 23 812 głosów, czyli ponad połowę głosów ważnych.

Spośród jego konkurentów: Patryk Wild ze Stowarzyszenia Obywatelski Dolny Śląsk uzyskał 8131 głosów, Mirosław Lubiński, kandydat nienależny popierany przez SLD - 5503, a Kamil Zieliński z PiS - 2008.

"Myśmy po prostu, a dokładniej lokalne władze, popełnili błąd, jeśli chodzi o wybór kandydata. To bardzo przyzwoity, zdolny, młody człowiek przed trzydziestką, ale musiałby przynajmniej przez kilka miesięcy prowadzić kampanię, żeby stać się tam bardziej znanym" - powiedział prezes PiS pytany podczas konferencji prasowej o wynik Zielińskiego.

Reklama

Kaczyński zwrócił uwagę, że PO poparła "popularnego mieszkańca Wałbrzycha", który został przed wyborami mianowany komisarzem w Wałbrzychu.

"To była niewątpliwie zręczna decyzja premiera. Można by powiedzieć, że występował tam w kontekście, który sugeruje - mam nadzieję, że słusznie - że jest to człowiek, który ma korupcję, nadużycia zwalczać" - powiedział szef PiS.

Kaczyński zaznaczył, że nie przyjmuje interpretacji, że polskie społeczeństwo toleruje tego rodzaju zjawiska.