Narodowe Centrum Sportu stawia ultimatum głównemu wykonawcy Stadionu Narodowego, austriackiemu koncernowi Alpine – w dwa tygodnie ma naprawić usterki albo zostanie wyrzucony z budowy. Wariant rezerwowy zakłada, że Austriaków zastąpi inna firma z konsorcjum, czyli Hydrobudowa lub PBG, i to ona dokończy główną arenę turnieju Euro – dowiedział się „DGP”.
– Nie możemy dłużej tolerować gry na czas prowadzonej przez wykonawcę. Opóźnienia wynikają ze złej organizacji pracy, braku pracowników i niewystarczającej mobilizacji – mówił wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Rafał Kapler, prezes zarządu NCS. Zagroził, że jest gotów zerwać umowę. – Ale podkreślam, naszym celem jest wywołanie pożądanej reakcji po stronie wykonawcy i zmobilizowanie go do wytężonej pracy – dodał.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że już w poniedziałek miało dojść do zerwania umowy. Ostatecznie obie strony postanowiły usiąść do rozmów ostatniej szansy, które nie przyniosły jednak zbliżenia stanowisk. Według wysokiego rangą urzędnika resortu minister sportu Adam Giersz w rozmowach ze swoimi współpracownikami tłumaczył, że Alpine nie powinno być pewne swojego stanowiska, bo w każdej chwili można je zastąpić. W tym wariancie rolę przejąłby jeden z dotychczasowych konsorcjantów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.