Piasecki: Pakt dla kultury nie zapełni teatrów, nie da dobrych filmów

Marcin Piasecki, zastępca redaktora naczelnego „DGP”
Marcin Piasecki, zastępca redaktora naczelnego „DGP”DGP
17 maja 2011

Dzięki pieniądzom dla bibliotek ludzie nie zaczną więcej czytać. Czytelników przyciągają twórcy, prywatne wydawnictwa, które wydają ich książki, i prężne instytucje. To ich warto objąć mecenatem.

Pakt dla kultury to przedsięwzięcie szlachetne. Tak, państwo powinno dbać o kulturę. Nieco gorzej już jednak brzmi to, że rząd wprowadza kolejny wydatek sztywny – do 2015 r. wydatki na kulturę mają pochłaniać 1 proc. budżetu. Pomijam już, że to deklaracja brzmiąca wirtualnie, bo gdy sytuacja budżetowa będzie ciężka, rządząca ekipa zawsze znajdzie furtkę, by tę obietnicę potraktować swobodnie, choćby stosując księgowe sztuczki. Istotne jest to, że pakt dla kultury skupia się na początek na tym, co powinno być na końcu.

Wzmocnienie kultury polskiej zaczyna od pieniędzy. Wątpliwe, że ludzie zaczną więcej czytać lub chodzić do teatru, jeżeli państwo dostarczy jeden procent na kulturę. Trudno uwierzyć, że w wyniku tak rozumianego paktu produkcja filmowa zapewni nam prestiżowe miejsca na liczących się światowych festiwalach. Nie spodziewam się, że od wprowadzenia sztywnego wydatku i powołania dwóch komitetów, które mają go kontrolować, wszystkim zrobi się lepiej. Że nasze często niestety zapyziałe, zaśniedziałe biblioteki publiczne czy muzea staną się dzięki temu miejscami tętniącymi życiem. Taki efekt to raczej zasługa ludzi, którzy się takimi miejscami zajmują na najniższym, lokalnym szczeblu. Ich zapału i energii. Od jednego procenta w budżecie nie wzrośnie w sposób lawinowy liczba zapaleńców ani dobrych pomysłów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.