Inauguracja Euronestu, czyli zgromadzenia parlamentarzystów krajów Partnerstwa Wschodniego, która odbyła się we wtorek w Brukseli bez udziału Białorusi, przypomina władzom w Mińsku o rosnącej samoizolacji - powiedział PAP komentator Raman Jakauleuski.

Politolog, który jest zbliżony do opozycji, ocenia, że nie ma obecnie szans na pełnowartościowy udział Białorusi w Partnerstwie Wschodnim (PW), unijnej inicjatywie skierowanej do sześciu państw byłego ZSRR.

"Sam fakt zwołania tego spotkania mówi o tym, że pozostałych pięć krajów jest zainteresowanych wymiarem parlamentarnym" współpracy w ramach PW - powiedział Jakauleuski o inauguracji pracy Euronestu. Jego zdaniem, spotkanie to "powinno pokazać, że jest możliwa demokratyzacja krajów uczestniczących w PW".

Spotkanie Euronestu bez przedstawicieli Białorusi dla jej władz "nie może niczego oznaczać, a jedynie przypomnieć o rosnącej samoizolacji" - dodaje komentator. "Po wydarzeniach 19 grudnia (wyborach prezydenckich, zakończonych demonstracją opozycji i aresztowaniem jej kandydatów - PAP) oraz wypowiedziach Alaksandra Łukaszenki pod adresem szefa Komisji Europejskiej Jose Barroso nie widzę realnych perspektyw na pełnowartościowy udział Białorusi w tym projekcie" - mówi Jakauleuski.

Reklama

Jego zdaniem, oficjalny Mińsk "dzisiaj ma jako wyraźnych partnerów na wschodzie Turkmenistan, Iran, Chiny, i oczywiście Rosję, i to jest, jak rozumieją to dzisiaj władze Białorusi, partnerstwo wschodnie".

Jakauleuski ocenia, że Białoruś chciała skorzystać tylko z pewnych fragmentów unijnego PW, dotyczących głównie stosunków handlowych i gospodarczych. "Jednak to się nie uda; formuła +polityka oddzielnie, gospodarka oddzielnie+ nie sprawdza się w przypadku Białorusi. Na Białorusi wszystko jest polityką - i gospodarka, i wszystko inne" - uważa komentator.

Największy oficjalny dziennik Białoruski "SB. Biełaruś Siegodnia" zarzucił niedawno Parlamentowi Europejskiemu niesprawiedliwość i wysuwanie "szczególnych warunków" wobec Białorusi przy formowaniu składu Euronestu. "Do statutu Euronestu wniesiono formułę o tym, że mogą w nim uczestniczyć kraje, w których wybory odpowiadają standardom OBWE. Pojawia się pytanie - jeśli komuś wydaje się, że dany kraj nie istnieje, to po co było w ogóle zapraszać Białoruś do Partnerstwa Wschodniego?" - pyta gazeta. Dziennik zastanawia się też, czy jest sens dalszego udziału Białorusi w partnerstwie.

W pierwszym posiedzeniu Euronestu wzięło udział we wtorek 60 parlamentarzystów z Parlamentu Europejskiego oraz 50 z pięciu krajów PW. Euronest miał początkowo liczyć 120 członków: 60 europosłów oraz po 10 przedstawicieli z państw PW (Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji, Mołdawii, Ukrainy i Białorusi).

PE nie uznaje niedemokratycznie wybranego parlamentu Białorusi, więc rozważano inne możliwości: albo zaproszenie tylko opozycji białoruskiej, albo po pięciu przedstawicieli parlamentu i opozycji, na co jednak nie było zgody ani Mińska, ani parterów pozostałych 5 państw sąsiedzkich. Ostatecznie na początku roku zdecydowano, że Euronest rozpocznie pracę bez Białorusi.