Polacy od początku byli wymieniani w gronie kandydatów do medalu. Kszczot mówił, że do stolicy Francji jedzie, by stanąć na podium. Natomiast ubiegłoroczny mistrz Europy z Barcelony Lewandowski, który pod koniec lutego nabawił się infekcji górnych dróg oddechowych, zastanawiał się, czy jego organizm wytrzyma trzy mocne biegi w ciągu trzech dni.
Finał ułożył się po myśli biało-czerwonych. Nie dali się zamknąć i zaatakowali na ostatnim okrążeniu. Na prowadzenie wyszedł Kszczot, za nim ruszył Lewandowski. W takiej kolejności dobiegli też do mety. Podopieczny Stanisława Jaszczaka uzyskał wynik 1.47,87, a trenujący ze swoim bratem Tomaszem, Lewandowski 1.48,23.