Komentarz redakcji: Szalona polityka

Tomasz Wróblewski
Tomasz WróblewskiDGP
20 października 2010

Czy ktoś poza wariatem może być winien zbrodni popełnionej przez wariata? Czy krytyk filmowy winien jest, kiedy szaleniec atakuje gwiazdę telewizyjną, a trener piłkarski, kiedy kibice poturbują bramkarza? Ślepa zbrodnia, wybuch nienawiści, jak ten w łódzkiej siedzibie PiS, nie mogą być rozpatrywane w kontekście odpowiedzialności jednej partii, kilku polityków czy niechętnych dziennikarzy.

Nieważne, do jakich słów i złośliwości się posuwają. Zamachu na przypadkowe osoby dopuszcza się szaleniec.

Gdyby to nagonka polityczna i agresja słowna odpowiedzialne były za wczorajsze morderstwo, trupów powinniśmy mieć znacznie więcej, znacznie wcześniej i na pewno słałyby się po obu stronach partyjnych podziałów. Jeżeli ich nie mamy, to dlatego, że fanatyzm polityczny jest w Polsce zjawiskiem mocno wydumanym i ograniczonym do medialnej kreacji. Mimo animozji i wzajemnych niechęci, ale wbrew temu, co twierdzi Jarosław Kaczyński, te słowa nie są „wezwaniem do mordu”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.