Tragedia w biurze PiS: Mordercza spirala nienawiści

20 października 2010

Jedna osoba zastrzelona, druga ciężko ranna walczy o życie w szpitalu – to ofiary wczorajszego ataku na siedzibę PiS w Łodzi. Zatrzymany na miejscu zamachowiec przyznał, że atakował, bo nienawidzi „PiS i Jarosława Kaczyńskiego”

Ile w tym było szaleństwa, ile przypadku – może już nie mieć większego znaczenia. Kilka minut po strzelaninie w łódzkim biurze PiS media ogarnęła fala nienawiści i politycznego judzenia. 62-letni Ryszard C., najprawdopodobniej emerytowany funkcjonariusz PRL-owskich służb, zanim jeszcze został przesłuchany, stał się już symbolem nowych podziałów w społeczeństwie. Konsyliacyjny apel Donalda Tuska o „otrzeźwienie” nie tylko został zbagatelizowany, ale wręcz pociągnął za sobą eskalację wzajemnych oskarżeń i pod adresem rządu. Najmocniejsze słowa padły z ust Jarosława Kaczyńskiego: – To wynik wielkiej kampanii nienawiści, która jest prowadzona przeciw PiS.

Z relacji świadków wynika, że Ryszard C. zaatakował pierwszą napotkaną osobę w biurze – Marka Rosiaka, asystenta europosła PiS Janusza Wojciechowskiego. – Wyciągnął broń, strzelał do końca magazynka – opowiadał Czesław Telatycki, wiceszef łódzkich struktur partii. Trzema kulami trafił Rosiaka.– Jedna z kul przeszła na wylot. To oznacza potężne obrażenia wewnętrzne – tłumaczył ratownik medyczny.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane