Wybory prezydenckie: Kampania ma twarz kobiety

Anna Komorowska z początku nie chciała, by mąż walczył o prezydenturę
Anna Komorowska z początku nie chciała, by mąż walczył o prezydenturęDGP
18 czerwca 2010

Żony, matki i córki pomagają politykom uczłowieczyć ich wizerunek.

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle – ta zasada idealnie sprawdza się w kampaniach wyborczych. Polityka, która na co dzień zdominowana jest przez mężczyzn, na czas przedwyborczych batalii chętnie sięga po kobiety. W tym roku widać to szczególnie wyraźnie, bo zarówno kampania Jarosława Kaczyńskiego, Bronisława Komorowskiego, jak i Grzegorza Napieralskiego opiera się na paniach.

Wykorzystywanie żon w polityce to zwyczaj amerykański. Tamtejsze kobiety od lat pomagały budować wizerunek kandydatów jako dobrych mężów, odpowiedzialnych i kochających ojców. Ma to nie tylko pokazać ich od ludzkiej strony, ale też udowodnić, że skoro polityk spełnia się w roli głowy rodziny, na pewno poradzi sobie też w roli prezydenta. W USA badania wizerunkowe obejmują nie tylko kandydata, ale całą rodzinę. – Tam nie tylko każdy domownik, ale nawet pies, kot i papuga są trenowane, jak go wspierać – opowiada jeden ze sztabowców. W Polsce nie przeprowadza się badań dotyczących poparcia dla potencjalnych pierwszych dam. Z sondaży jasno jednak wynika, że rodzina jest dla Polaka wartością nadrzędną. Tak uznało 92 proc. respondentów CBOS w badaniu przeprowadzonym w 2008 r. To przekonanie potwierdzają ostatnie dane GUS, z których wynika, że spada liczba rozwodów. Prezentowanie się jako dobry ojciec i mąż jest politycznie opłacalne, stąd zapotrzebowanie na żony w tle.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.