Carl-Henric Svanberg, zamiast walczyć z największym kryzysem w historii spółki, wolał żeglować koło Fidżi.
Prezes PB Tony Hayward zapowiedział w niedzielę, że nie poda się do dymisji w związku z katastrofą w Zatoce Meksykańskiej. Wyciek może za to zakończyć karierę Carla-Henrica Svanberga. Dyrektorzy BP domagają się rezygnacji szefa rady nadzorczej, zarzucając mu ukrywanie się w czasie, gdy firma zmaga się z kryzysem. Przez półtora miesiąca od zatonięcia platformy Deepwater Horizon Svanberg ani razu nie wystąpił publicznie.
Władze BP nie powinny być tym zachowaniem zdziwione. To jeden z tych menedżerów, którzy zawsze trzymają się w cieniu: łatwiej spotkać go na lodowisku sztokholmskiego Djurgardens IF niż na salonach. Tak było od początku kariery. W Assa Abloy zabłysnął umiejętnościami. W 2003 roku przeszedł do Ericssona. Nie mogło być dla niego większego wyróżnienia. Ta firma to dla Szwedów klejnot w królewskiej koronie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.