Pozwy wyrzuconych z TVP zaleją sądy

4 lutego 2010

Telewizję publiczną, która boryka się z problemami finansowymi, czeka zalew pozwów od zwalnianych pracowników. Już dziś niemal połowa wszystkich procesów, w których stroną jest TVP, to sprawy wszczęte przez ludzi wyrzucanych z firmy przez kolejnych prezesów.

Od maja 2006 r., kiedy w fotelu prezesa TVP zasiadł Bronisław Wildstein, zwalniani pracownicy wytoczyli spółce 84 procesy. W ciągu niespełna czterech lat 18 osób swoje sprawy już wygrało, z jedną TVP podpisała ugodę, 10 postępowań umorzono, a w przypadku 9 osób powództwo oddalono. "Wynika z tego, że niemal połowę spraw telewizja de facto przegrała. To świadczy o braku wiedzy jej menedżerów i kadr spółki, którzy do takich sytuacji doprowadzili" - ocenia Dominika Staniewicz, ekspert od rynku pracy BCC. Zwolnieni dyrektorzy nieoficjalnie przyznają mu rację. "Każdy nowy zarząd robił czystki, bo trzeba było zrobić miejsce dla swoich. A przecież odszkodowań nikt nie płaci ze swojej kieszeni" - mówi jeden z byłych menedżerów TVP.

Pozostało 35% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.