Wicepremier Grzegorz Schetyna nie panuje nad tym, co dzieje się w MSWiA - uważa szef BBN Aleksander Szczygło i dowodzi, że są kolejne problemy z nominacjami oficerskimi dla funkcjonariuszy służb podległych MSWiA. Według niego niektórzy z nich mieli problemy z prawem. "Kiedy wysyłaliśmy wnioski, żadnych zastrzeżeń co do kandydatów nie było" - zapewnia rzeczniczka resortu Wioletta Paprocka.
Reklama

Szczygło zarzuca Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, że nominowane osoby mają problemy z prawem. "Po naszym piśmie dotyczącym kandydatów na pierwszy stopień wysłanym do MSWiA, ministerstwo przyznało się, że dwóch z nich to ludzie, którzy mają problemy z prawem i nie mogą być mianowani" - powiedział Szczygło w piątek wieczorem w TVN24. Dodał, że w piątek wysłał do resortu kolejne pismo, w którym dowodzi, że jeden z kandydatów na oficera straży granicznej ma problemy prawne, dotyczące odpowiedzialności karnej.

Zaprzeczyła temu Paprocka. "Dowiedzieliśmy się od Komendanta Głównego Straży Granicznej, że wobec tej osoby nie ma żadnych zarzutów" - powiedziała.

Paprocka podkreśliła, że każdy z kandydatów był starannie sprawdzany i gdy nominacje były wysyłane z MSWiA, nie było wobec nich żadnych zastrzeżeń. "Zarzuty pojawiły się już po tym, jak wnioski wyszły od nas. My jednak nie mamy sobie nic do zarzucenia, służby sprawdzały kandydatów, BBN nie miał też do nas żadnych pytań" - podkreśliła.

Dodała, że o zastrzeżeniach dotyczących nominowanych resort dowiedział się, gdy BBN zaczął o tym mówić w mediach. "Nikt nie pozwoliłby sobie na przedstawienie premierowi kandydatów, wobec których toczą się postępowania prokuratorskie" - podkreśliła Paprocka.

Pitera: jeżeli są jakieś wątpliwości, należy je wyjaśnić

"Jeżeli są jakieś wątpliwości, należy je wyjaśnić" - powiedziała w TVN24 minister ds. korupcji Julia Pitera, podkreślając jednak, że w tej sprawie wierzy Schetynie, a nie Szczygle. "Jeżeli jest prawdą, że jeden z nominowanych ma zarzuty, to oczywiście trzeba to sprawdzić, natomiast nie była to jedyna kandydatura, tych kandydatur było więcej i uważam, że publiczne rozgrzebywanie tej sprawy również naraża na utratę dobrego imienia osoby, które niczego nie zrobiły" - powiedziała Pitera. Przypomniała, że jest to kolejny raz, kiedy albo wszystkie, albo większość nominacji oficerskich przedstawionych przez rząd jest zakwestionowana.

W czwartek MSWiA wycofało wszystkie dziewięć wniosków o nominacje generalskie dla oficerów służb podległych resortowi. Zastrzeżenia wobec nominowanych oficerów miał szef BBN. Dotyczyły one pomijania w uzasadnieniach wniosków o nominacje generalskie w policji okresu służby kandydatów w Milicji Obywatelskiej, powodów przesłania do prezydenta wniosku o awans kandydata z niepełnym okresem przebiegu służby oraz "zawieszenia" jednego z kandydatów na etacie w Służbie Bezpieczeństwa. Zdaniem szefa BBN głównym problemem jest to, że ktoś próbował to ukryć i tym samym zafałszować życiorys oficera. W piątek w TVN24 Szczygło poinformował, że problemy są również z nominacjami na pierwszy stopień oficerski.

"Sprawa nominacji stała się przedmiotem politycznej gry"

Wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna powiedział w czwartek, że sprawa nominacji stała się przedmiotem politycznej gry. Dodał, że zarówno on, jak i Szczygło znali przeszłość wszystkich nominowanych oficerów. Poinformował, że nie zgłosi więcej żadnych nominacji generalskich do końca kadencji prezydenta Lecha Kaczyńskiego i dopóki Szczygło będzie szefem BBN.

W połowie sierpnia doszło do sporu między BBN a MSWiA o część nominacji zaproponowanych przez ten resort. Miały być wręczone w Święto Wojska Polskiego. Prezydent zaakceptował tylko dwie. Według BBN, w wystąpieniach MSWiA o awanse generalskie dla funkcjonariuszy służb podległych temu resortowi pominięto fragmenty życiorysów i wnioski "awansowe z MSWiA fałszowały rzeczywistość". MSWiA uznało zarzuty BBN w tej sprawie "za kłamliwe".