Słowacki Sąd Najwyższy zmienił w środę wyrok skazujący mordercę dziennikarza śledczego Jana Kuciaka, Miroslava Marczeka, z 23 lat na 25 lat więzienia. Apelację złożyła prokuratura. Wyrok jest ostateczny.

Marczek został skazany w kwietniu 2020 r. na 23 lata więzienia przez wyspecjalizowany sąd w Pezinoku koło Bratysławy, który zajmuje się najpoważniejszymi przestępstwami.

Marczek przyznał się do zamordowania w lutym 2018 r. dziennikarza śledczego Jana Kuciaka, jego narzeczonej Martiny Kusznirovej oraz w 2016 roku przedsiębiorcy Petera Molnara. Przyznanie się do winy spowodowało wyłączenie jego sprawy z pierwotnego aktu oskarżenia przeciwko pięciu osobom, którym zarzucano zlecenie i zrealizowanie zabójstwa Kuciaka.

Prokuratura domagała się dla zabójcy 25 lat więzienia lub dożywocia. Przewodnicząca trzyosobowego składu orzekającego Sądu Najwyższego Alena Sziszkova w uzasadnieniu wyroku napisała, że zastosowana przez sąd pierwszej instancji kara była nieprawidłowa. Stwierdziła, że Marczek mordował z zimną krwią jako wynajęty zabójca.

Reklama

Według ekspertów Marczek jest egocentrykiem i w niewielkim stopniu podporządkowuje się innym, tłumi swoje skłonności do agresji, ale jeżeli to konieczne, to potrafi z niej korzystać.

Z aktu oskarżenia wyłączony był również uznany za pośrednika w sprawie zabójstwa Kuciaka Zoltan Andrusko, który w 2019 r. zawarł umowę o winie i karze i został skazany na 15 lat więzienia.

We wrześniu br. zapadł wyrok dotyczący pozostałych oskarżonych. Wspólnik i kierowca Marczeka, Tomasz Szabo dostał 25 lat więzienia, a przedsiębiorca Marian Koczner i jego bliska znajoma Alena Zsuzsova zostali uniewinnieni. Prokurator, który za zlecenie zabójstwa Kuciaka domagał się dla uniewinnionych kary 25 lat więzienia, złożył apelację do Sądu Najwyższego. Termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.

Zabójstwo dziennikarza, który pisał o aferach gospodarczych i niejasnych interesach - w tym także Kocznera - doprowadziło do antyrządowych demonstracji i w efekcie kryzysu politycznego. Ze stanowiska zrezygnował ówczesny premier Robert Fico, którego partia po klęsce wyborczej w lutym 2020 r., znalazła się w opozycji.