Warszawski sąd ma dziś podjąć decyzję w sprawie wniosku prokuratury o aresztowanie Leszka Czarneckiego. Zamieszanie wokół właściciela szkodzi
Decyzja sądu miała zapaść przed miesiącem. Została przełożona na wniosek obrony Czarneckiego. Reprezentujący go Roman Giertych zasłabł w trakcie przeszukania w jego domu w związku z inną sprawą. Miało ono miejsce tuż przed posiedzeniem sądu dotyczącym wrocławskiego biznesmena.
O wniosku o areszt we wrześniu informował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Jak pisała „Gazeta Wyborcza”, prokuratura zarzuca Czarneckiemu działanie na szkodę Idea Banku w związku z oferowaniem obligacji GetBacku. Śledczy, opierając się na zeznaniach byłych menedżerów Idei zwolnionych przez Czarneckiego, uznali, że miał on wiedzę na temat udziału swojego banku w dystrybucji papierów firmy windykacyjnej. W 2018 r. okazało się, że nie jest ona w stanie spłacać zobowiązań. Kilka tysięcy osób, nabywców obligacji GetBacku, straciło ponad 2,5 mld zł.
„Mój mocodawca dr Leszek Czarnecki upoważnił mnie do oświadczenia, że z obecną prokuraturą, po doświadczeniach z 2018 r., nie zamierza współpracować w sprawie wyjaśniania przedstawionej tutaj afery. Apeluję do wszystkich sił opozycyjnych oraz do pana wicepremiera Jarosława Gowina, który według mojej wiedzy nie ma nic wspólnego z tą sprawą, o powołanie przez Sejm RP niezależnej komisji śledczej, złożonej w większości z posłów opozycji” – napisał w weekend na Facebooku Giertych.
Reklama
Według niego latem „były polityk PiS utrzymujący bliskie relacje osobiste z Mateuszem Morawieckim” zaproponował Czarneckiemu, by ten zatrudnił w swoich bankach jako doradcę lub członka rady nadzorczej Michała Krupińskiego, który w czasie rządów PiS pracował na stanowisku prezesa PZU i Banku Pekao. Według „Gazety Wyborczej” tym „byłym politykiem PiS” był znany lobbysta Adam Hofman.
„To była już kolejna oferta. Dwa miesiące wcześniej Czarneckiemu przedstawiono koncepcję udziału w projekcie wykupienia stacji TVN24” – twierdzi Giertych. Plany ujawnienia tych informacji w sądzie wiąże on z zarzutami, jakie prokuratura sformułowała wobec niego tuż przed październikowym posiedzeniem sądu w sprawie wniosku o areszt dla Czarneckiego.

Reklama
Czarnecki prowadzi biznes w finansach od niemal 30 lat. Na początku lat 90. założył Europejski Fundusz Leasingowy. 10 lat później sprzedał go jako największą firmę w branży. Potem zbudował grupę finansową na bazie Getin Holdingu, w której skład wchodziły banki, firmy ubezpieczeniowe, pośrednicy, a także GetBack (został sprzedany w 2016 r.). Biznesmen wyrobił sobie opinię osoby interesującej się nawet drobnymi szczegółami działalności swoich firm. – I teraz pada trochę ofiarą tego wizerunku – mówi osoba związana z jedną ze spółek Czarneckiego. Inna dodaje, że dochody z dystrybucji obligacji nie były znaczącą pozycją w rachunku wyników banku.
Sam Czarnecki mówił niedawno „Newsweekowi”, że dowiedział się o tym dopiero w październiku 2017 r. – W e-mailu do członka zarządu Idea Banku zapytałem, czy to prawda. Po długich oporach otrzymałem odpowiedź, że tak. Odpisałem: „To mam prośbę, żebyśmy tę współpracę ws. obligacji natychmiast wstrzymali. Bo jak to jest? Mamy potencjalny spór z GetBackiem o 100 mln zł w drugim banku (Getin Noble Bank), a wy tutaj robicie z nimi interesy...”. Koniec historii – przekonywał.
Czy zamieszanie związane z Czarneckim wpływa na bieżące funkcjonowanie jego biznesów? – Staramy się tego nie komentować. Czy konferencje prasowe wysoko postawionych urzędników pomagają czy przeszkadzają? Jeżeli pomagają, to ja takiej pomocy już więcej nie chcę – powiedział w piątek Artur Klimczak, prezes Getin Noble Banku. GNB był w pierwszych trzech kwartałach 426 mln zł na minusie. Będzie to dla niego piąty z rzędu rok ze stratą. Bank stał się deficytowy jeszcze przed aferą GetBacku w związku ze stratami na kredytach. Od tego czasu trwa tam restrukturyzacja.
– Mimo że nie mieliśmy żadnych powiązań z GetBackiem, ta sprawa mocno w nas uderzyła. W środkach masowego przekazu nazwa GetBacku i Getin Noble Banku była mylona. Później wydarzyła się sprawa związana z ofertą korupcyjną złożoną przez przewodniczącego KNF naszemu właścicielowi. To kosztowało bank wiele setek milionów w kosztach policzalnych i pewnie drugie tyle w kosztach pośrednich. Już wychodziliśmy na prostą, gdy dwa wyroki TSUE, a potem obniżka stóp o 140 punktów bazowych sprawiły, że nie wyszliśmy na plus. Gdyby nie te zdarzenia, już dawno bylibyśmy po dobrej stronie mocy – wskazywał Klimczak.
Propozycja korupcyjna wyszła na jaw jesienią 2018 r. dzięki rozmowie nagranej przez Czarneckiego. Wynikało z niej, że były szef KNF Marek Chrzanowski domagał się od niego zatrudnienia w Getin Noble Banku znajomego prawnika. Wyroki TSUE dotyczyły zwrotu części prowizji przy wcześniejszej spłacie kredytów konsumpcyjnych i możliwości unieważnienia umów kredytów walutowych. Dokonane wiosną obniżki stóp (główna stopa spadła z 1,5 do 0,1 proc.) to reakcja Rady Polityki Pieniężnej na kryzys związany z pandemią.
Idea Bank po wykazaniu niemal 1,9 mld zł straty za 2018 r. obecnie notuje wyniki minimalnie powyżej zera. Obie instytucje należące do Czarneckiego cierpią na niedobory kapitałów. W Idea Banku niedawne próby poprawienia wskaźników dzięki transakcjom z właścicielem zostały zablokowane przez kuratora – Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Teraz fundusze własne mają nieco wzrosnąć dzięki emisji nowych akcji. Kupi je Czarnecki i jego spółka Getin Holding, za której pośrednictwem biznesmen kontroluje IB.
Przez Getin Holding prowadzi też działalność za granicą. Tę jednak również ogranicza. W marcu sfinalizowana została sprzedaż rosyjskiej spółki leasingowej Carcade. Getin zainkasował za nią niecałe 155 mln zł. Strata netto na sprzedaży wyniosła niemal 230 mln zł. Kilka dni temu zapowiedziano sprzedaż jedynej rosnącej części biznesu – Idea Banku România. Aktywa Getin Holdingu w tym kraju to równowartość niemal 2,6 mld zł. W pierwszych trzech kwartałach tego roku zysk wyniósł tam 11,3 mln zł. Najbardziej dochodowa jest Ukraina, gdzie tegoroczny zysk to prawie 31 mln zł (rok wcześniej był ponad dwa razy większy). W lipcu Getin informował o otrzymaniu dwóch ofert kupna banku na Białorusi.
Biznesmen wiedział, że jego bank oferuje obligacje GetBacku – uznali śledczy