Rządy Trumpa to czas nowego układania relacji między Izraelem a innymi państwami regionu.
Donald Trump w trakcie swojej kadencji prowadził jedną z najbardziej proizraelskich polityk USA w historii. Jej beneficjentem był lider prawicowego Likudu Binjamin Netanjahu. Ameryka uznała jurysdykcję Izraela nad wzgórzami Golan, a Jerozolimę za stolicę państwa. Decyzje te, chociaż wywołały liczne kontrowersje wśród społeczności międzynarodowej, nie miały jednak realnego przełożenia na zmianę sytuacji w regionie. Dopiero, nazywane Porozumieniem Abrahama, znormalizowanie relacji między państwem żydowskim a Bahrajnem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi oraz Sudanem zdefiniowało układ sił w regionie.
Reklama
Do porozumienia prawdopodobnie już niedługo dołączą kolejni gracze. To nie pierwszy raz, kiedy państwa arabskie nawiązują relacje z Izraelem. Wcześniej, na taki krok zdecydowały się Egipt i Jordania. Tym razem nie chodzi jednak tylko o utrzymanie kruchego „zimnego pokoju”, a projekt Białego Domu popiera nawet Joe Biden, nakłaniający arabskich przywódców do ocieplenia relacji z Izraelem.

Reklama
Zawarcie umów umożliwia współpracę handlową i turystyczną. Na pierwszy plan wysuwa się jednak kwestia zagrożenia ze strony Iranu i osłabienie go poprzez koalicję, w której główną rolę odgrywa Izrael i sunnickie państwa regionu. Dla nich to kwestia bezpieczeństwa, a dla Stanów Zjednoczonych element szerszej strategii maksymalnej presji na Teheran. Porozumienie otwiera też drogę do sprzedaży państwom Zatoki Perskiej lepszej klasy uzbrojenia (np. maszyn F-35), na co wcześniej władze Izraela nie wyrażały zgody.
Miarą sukcesu polityki Trumpa na Bliskim Wschodzie będzie normalizacja stosunków Izraela z Arabią Saudyjską. Rijad oficjalnie zapewnia o braku zgody na nawiązanie relacji dyplomatycznych, dopóki nie zostaną osiągnięte porozumienia z Palestyńczykami. Równocześnie jednak to Saudyjczycy pośredniczyli w rozmowach między Sudanem a Izraelem. Tymczasem to Sudan właśnie we współpracy z irańskimi Strażnikami Rewolucji był zapleczem logistycznym dla działającego w Gazie Hamasu (przemyt broni przez Synaj). Rijad krytykował również retorykę zdrady, która jest powszechna wśród Palestyńczyków.
Motywacją Saudyjczyków, podobnie jak w przypadku ZEA i Bahrajnu, są ambicje Iranu. Ewentualna decyzja o nawiązaniu stosunków z Izraelczykami byłaby jedynie potwierdzeniem istniejącej, choć utrzymywanej w tajemnicy, współpracy dyplomatycznej i wywiadowczej między tymi krajami. Oba państwa działają wspólnie przeciwko Iranowi.