Siedem kontrolowanych przez państwo firm ma wybudować szpitale tymczasowe dla chorych na COVID-19. Kadrę i sprzęt mają zapewnić wojewodowie i istniejące placówki.
KGHM, Lotos, PKN Orlen, PKO Bank Polski, Tauron, Totalizator Sportowy oraz Węglokoks mają zbudować tymczasowe placówki w kilku województwach, dzięki czemu w nadchodzących tygodniach ma – według rządu – powstać 3 tys. dodatkowych miejsc dla pacjentów z koronawirusem. Do akcji ma się też włączyć Bank Gospodarstwa Krajowego. Wydatki pójdą w miliony, ale jak zapewnia w komunikacie Ministerstwo Aktywów Państwowych, koszty budowy poniesie Skarb Państwa. Spółki mają podpisywać z resortem umowy na refinansowanie inwestycji. Wyłożą więc środki, ale będą im one zwrócone, możliwe, że z funduszy covidowych.
Decyzje administracyjne o budowie szpitali tymczasowych przez spółki Skarbu Państwa podpisał w czwartek w nocy premier Mateusz Morawiecki. Zaskoczyły one nawet niektóre ze spółek, z którymi się kontaktowaliśmy. Dopiero w piątek po południu Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych, rozmawiał na ten temat ze spółkami podczas wideokonferencji. Urzędnik resortu aktywów, z którym rozmawialiśmy, zapewniał nas, że opcja zaangażowania państwowych koncernów w budowę szpitali była „na stole” już wcześniej, choć sama decyzja faktycznie zapadła bardzo szybko.
Reklama
Resort aktywów oszacował, że na pomoc w walce z pandemią podległe mu koncerny wydały dotąd ok. 190 mln zł. Tylko Orlen – jak poinformowała spółka – przeznaczył na ten cel 120 mln zł. – Podobnie jak wiosną, podczas pierwszej fali pandemii, spółki Skarbu Państwa również teraz włączają się w walkę z COVID-19 i pokazują, na czym polega społeczna odpowiedzialność biznesu – mówi cytowany w komunikacie MAP Sasin. Uzasadnia, że budowa szpitali tymczasowych przez podmioty nadzorowane przez MAP jest częścią rządowej strategii walki z epidemią, a „nie ma obecnie wyższych priorytetów niż zdrowie i bezpieczeństwo Polaków”.
Analitycy, z którymi rozmawiał DGP, nie chcieli komentować zaangażowania w budowę szpitali spółek, które mają nie tylko państwowego, ale też prywatnych udziałowców. – To nie jest dobry ład korporacyjny, ale czasy są wyjątkowe – mówi jeden z nich. W przestrzeni publicznej pojawiły się też komentarze, że to wyręczanie państwa, które nie radzi sobie z pandemią. Duże spółki giełdowe z pewnością mają doświadczenie w realizacji inwestycji.

Reklama
W większości przypadków konkretne lokalizacje szpitali tymczasowych dopiero zostaną wyznaczone wraz z wojewodami. Orlen ma zrealizować je w Ostrołęce i Płocku, na Śląsku dwa obiekty ma uruchomić Węglokoks, w Małopolsce inwestycje mają realizować Tauron i PKO BP. KGHM czekał jeszcze na omówienie szczegółów, choć zaznaczył, że jego Miedziowe Centrum Zdrowia w Lubinie otwiera właśnie dodatkowy oddział przeznaczony wyłącznie dla pacjentów z COVID-19. Również Lotos na razie nie podaje bliższych informacji. Z Totalizatorem nie zdążyliśmy się skontaktować, jego nazwa pojawiła się dopiero w piątek pod koniec dnia.
„Z pełnym zaangażowaniem i we współpracy z wojewodą będziemy organizować tworzenie dwóch szpitali tymczasowych w Małopolsce i zrealizujemy te zadania najlepiej, jak potrafimy” – deklaruje PKO BP. Przypomina m.in., że grupa jego pracowników wspiera pracę infolinii Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Tauron podkreśla, że Małopolska, w której we współpracy z rządem wybuduje dwa szpitale tymczasowe, to dla niego ważny teren. – Chcemy pomóc mieszkańcom tego regionu w walce z koronawirusem. W ten sposób włączymy się w walkę z drugą falą pandemii – zaznacza w odpowiedzi dla DGP Wojciech Ignacok, prezes firmy. Daniel Obajtek, szef Orlenu, wskazuje w komunikacie, że jego spółka doskonale rozumie, jak ważne jest szybkie i skuteczne działanie. – Teraz naszym obowiązkiem jest aktywne włączenie się w walkę z drugą falą pandemii. Dlatego podjęliśmy się zorganizowania tymczasowych szpitali w Płocku i Ostrołęce – wyjaśnia.
Wsparcie spółek koordynuje resort aktywów. Powstał tam zespół, w którym, jak się dowiedzieliśmy, mają uczestniczyć przedstawiciele spółek, a przewodniczyć mu może wiceminister aktywów Zbigniew Gryglas. Resort wyjaśnia, że w tworzeniu szpitali tymczasowych do spółek będzie należeć strona organizacyjna oraz inwestycyjna, a „strona medyczna oraz administracyjna, a więc zapewnienie m.in. zgód administracyjnych, odpowiedniej kadry i sprzętu – do wojewodów oraz szpitali patronackich”.
Oznacza to, że chociaż spółki być może postawią albo dostosują jakieś hale, to wojewodowie i szpitale będą musieli je wypełnić sprzętem i obsługą medyczną, a to w obecnych warunkach obciążenia pracowników ochrony zdrowia i niedoborów personelu może nie być łatwe.
Orlen i Lotos pod ciężarem skutków pandemii
Zysk netto Orlenu w III kw. był o 46 proc. mniejszy niż rok wcześniej. Wyniósł niespełna 700 mln zł. Używany przez spółkę główny miernik efektywności, czyli wynik operacyjny EBITDA wyniósł ok. 2 mld zł (rok wcześniej prawie 3,2 mld zł). Pogorszenie dotknęło głównie segmentu rafineryjnego (spadek o 1,5 mld zł, do -370 mln zł), który dotkliwie odczuwa efekty pandemii w całej Europie. Wzrost miał miejsce w segmencie energetyki – to efekt sfinalizowanego pod koniec kwietnia kupna Energi. Miliard zysku EBITDA (wzrost o 110 mln zł) zanotował detal, czyli sprzedaż paliw na stacjach.
Planowany do przejęcia przez Orlen Lotos odnotował po dziewięciu miesiącach tego roku 1,1 mld zł straty netto, choć w samym III kw. miał 249 mln zł zysku netto. Gdańska spółka wskazywała na negatywne otoczenie makroekonomiczne: najniższe marże rafineryjne od dekad, niskie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego oraz mniejsze ich zużycie. Podkreślała, że w III kw. udało się jej utrzymać wykorzystanie niemal pełnych mocy produkcyjnych rafinerii, podczas gdy wiele zakładów w Europie musiało ograniczać przerób.