W ubiegłym wieku mocarstwa konkurowały w przestrzeni kosmicznej. W 2020 r. rywalizacja przeniosła się do sfery zdrowia publicznego.
Podobnie jak w przypadku podboju kosmosu wprowadzenie na rynek preparatu chroniącego przed koronawirusem wymaga mobilizacji olbrzymich zasobów, w tym talentów naukowych, mocy produkcyjnych oraz przede wszystkim pieniędzy. Różnica jest taka, że w wyścigu na Księżyc Waszyngton mierzył się z Moskwą. Teraz konkurentem jest Pekin.
Podobna jest też nagroda, czyli globalny prestiż. Potrzebują go zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone. Oba mocarstwa popełniły bowiem podczas pandemii mnóstwo błędów, które nadszarpnęły ich wizerunek i przywództwo. Pekin nie docenił w porę zagrożenia, jakie niesie ze sobą nowy patogen ‒ w efekcie koronawirus rozlał się na świat. USA z kolei ociągały się z wprowadzeniem środków zaradczych u siebie, skutkiem czego teraz mierzą się z nawrotem pandemii.