Mamy zarejestrowane dotąd 290 tys. osób, które chcą głosować za granicą. To ok. 100 tysięcy więcej niż było zarejestrowanych pięć lat temu na I turę - przekazał w poniedziałek wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk.

Na konferencji prasowej w MSZ Wawrzyk poinformował, że na godz. 6 jest zarejestrowanych ponad 290 tys. Polaków mieszkających za granicą. Zaznaczył przy tym, że przyrost dzienny wynosi ok. 40 tys. osób.

"W roku 2015 na I turę zarejestrowanych było 196 tys., czyli ok. 100 tys. więcej jest w tym roku niż pięć lat temu. Na II turę pięć lat temu zarejestrowanych było 257 tys. - to oczywiście jeszcze nie jest miarodajne, bo nie mamy rejestracji na II turę" - dodał.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra spraw zagranicznych w wyborach prezydenckich 2020 r. zostanie utworzonych 169 obwodów do głosowania za granicą. Z wykazu wynika, że w 74 obwodach wyborcy za granicą będą mogli głosować wyłącznie korespondencyjnie. Zgodnie z kalendarzem wyborczym do poniedziałku 15 czerwca trzeba zgłosić do konsula zamiar głosowania korespondencyjnego za granicą.

Reklama

Wiceszef MSZ zaznaczył, że głosowanie stricte korespondencyjne zostało wprowadzone m.in. przez USA, Wielka Brytania czy Niemcy. "Ale to nie my zdecydowaliśmy o tym, jako MSZ, że w tych krajach takie głosowanie powinno być przeprowadzone. To jest decyzja, zgoda na tylko takie głosowanie ze strony władz poszczególnych krajów. Polski MSZ nie ma na to wpływu" - podkreślił.

Zaznaczył ponadto, że to również władze danego państwa decydują, czy w ogóle zgadzają się na przeprowadzenie u siebie wyborów, a "jeżeli tak, to w jakiej postaci, w jakiej formie z tych, które dopuszcza polskie prawo". Wawrzyk poinformował, że nie będzie możliwości udziału w wyborach np. w Wenezueli, Peru i Kuwejcie. Podkreślił, że odmowa zgody na przeprowadzenie wyborów w danych państwach wynika z sytuacji pandemicznej.

Reklama

Wiceszef MSZ odniósł się też na konferencji do niedawnego stanowiska Konferencji Ambasadorów, organizacji zrzeszająca dyplomatów-byłych ambasadorów, w którym stwierdzili, że "jednym z realizowanych przez lata celów było poszerzenie bazy wyborczej poza Polską, ułatwienie dostępu do lokali wyborczych poprzez nowe lokalizacje i funkcjonalny system głosowania korespondencyjnego", a "obecne działania władzy zmierzają w przeciwnym kierunku".

"Polonia chce głosować i ma do tego prawo. Pokazują to liczby. Pomimo utrudnień, w różnych punktach wyborczych zarejestrowało się już ok. 210 tysięcy Polaków. Jak pokazują wcześniejsze wyniki, większość z nich to sympatycy Polski otwartej na świat, tolerancyjnej a przede wszystkim silnie związanej z Unią Europejską. Takie myślenie nie jest bliskie władzy. Prawdopodobnie dlatego postawa MSZ daleka jest od przychylności dla zagranicznych wyborców, którzy chcą aktem głosowania potwierdzić swoje przywiązanie do Ojczyzny" - napisano w stanowisku Konferencji Ambasadorów.

Podkreślono w nim tez, że "gwałtownemu skurczeniu" uległ liczba komisji wyborczych za granicą, podano przykład Hiszpanii, gdzie w wyborach prezydenckich 2010 utworzono 11 komisji wyborczych, a dziś "takie lokalizacje są tylko trzy: dwie w Madrycie i jedna w Barcelonie".

"Jeżeli tzw. Konferencja Ambasadorów mówi, że wybory są źle organizowane, to zwracam uwagę, jak ci państwo organizowali wybory, gdzie było o połowę mniej zarejestrowanych Polaków niż jest w tej chwili. To pokazuje poziom ich - moim zdaniem - kompetencji i potwierdza słuszność decyzji o tym, że nie pełnią już swoich funkcji" - powiedział Warzyk.

Wiceszef MSZ zaznaczył, że liczba komisji jest zdeterminowana rodzajem głosowania, a w przypadku głosowania korespondencyjnego, które obowiązuje w części kraju, nie ma sensu tworzyć komisji, bo nie ma głosowania osobistego. "Nie zawsze liczba komisji ma na celu - przy głosowaniu korespondencyjnym - usprawnienie obliczania głosów" - stwierdził i dodał, że w przypadku głosowania osobistego liczba komisji byłaby podobna.

"Nie chodzi nam o to, żeby ograniczać udział Polaków w wyborach. Wprost przeciwnie - ja osobiście zachęcałem Polonię do aktywnego udziału w tych wyborach, bo to jest znakiem zaangażowania Polonii w sprawy krajowe" - podkreślił wiceszef MSZ.

"Nam zależy na tym, żeby jak najwięcej naszych rodaków w tych wyborach uczestniczyło, żeby jak najwięcej osób oddało swój głos i podkreśliło swoją więź z kraje. Żadne działanie, które podejmuje MSZ nie ma i nie miało nigdy na celu ograniczania udziału Polonii w wyborach, a wprost przeciwnie" - dodał.

Pytany, kiedy poznamy wyniki wyborów z obwodowych komisji wyborczych za granicą, odpowiedział, że każda obwodowa komisja wyborcza jest zobowiązana podać ten wynik niezwłocznie po zakończeniu głosowania zarówno w kraju, jak i za granicą.

Zgodnie z postanowieniem marszałek Sejmu Elżbiety Witek wybory prezydenckie odbędą się niedzielę 28 czerwca.

Zgodnie z przekazaną przez MSZ już wcześniej informację we wszystkich obwodach za granicą głosowanie w wyborach prezydenckich odbędzie się w niedzielę 28 czerwca w godz. 7-21, z wyjątkiem obwodów do głosowania utworzonych w krajach Ameryki Płd. i Ameryki Płn., gdzie odbędzie się ono w sobotę 27 czerwca w godz. 7-21 czasu lokalnego.

Jeśli żaden z kandydatów w pierwszej turze wyborów nie uzyska więcej niż połowy ważnie oddanych głosów, wówczas - 12 lipca - odbędzie się druga tura wyborów.