Przygniatająca większość wyborców woli wybrać się do lokalu. Do wczoraj do godz. 15 zamiar głosowania korespondencyjnego w kraju zadeklarowało mniej niż 39 tys. osób. Frekwencyjny rekord szykuje się za granicą.
Dziś mija termin na zgłoszenie zamiaru głosowania za pośrednictwem pakietów wyborczych. Według stanu na wczoraj na godz. 15 w całej Polsce odnotowano 38 875 zgłoszeń, czyli zaledwie ok. promila wszystkich uprawnionych do głosowania (ponad 30,2 mln ludzi). Z tych zgłoszeń urzędnicy do wczoraj do godz. 15 zweryfikowali ponad 28,3 tys. ‒ a więc potwierdzono, że osoby te znajdują się w spisie wyborców przypisanym właściwej komisji wyborczej i tym osobom pakiet wyborczy na pewno zostanie wysłany.
‒ Jak na razie to nie jest duża liczba, spodziewaliśmy się wyższej ‒ przyznaje Magdalena Pietrzak, szefowa Krajowego Biura Wyborczego. Jeszcze w ubiegłym tygodniu nasza rozmówczyni zwracała uwagę, że liczba osób, które zagłosują korespondencyjnie, jest „największą niewiadomą” tych wyborów. Jeszcze wcześniej szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Łukasz Schreiber ocenił w rozmowie z DGP, że w Polsce w ten sposób zagłosuje nie więcej niż 5 proc. uprawnionych, czyli ok. 1,5 mln osób. Dziś wygląda na to, że nawet ten szacunek był nader optymistyczny. ‒ Nawet nie mamy pewności, czy przebijemy pułap 100 tys. ‒ przyznaje jeden z naszych rozmówców pracujący przy wyborach.