Ruch w jednym z największych irańskich portów w mieście Bandar Abbas w cieśninie Ormuz zatrzymał się nagle 9 maja - relacjonuje amerykański dziennik. Komputery, które regulują przepływ statków, ciężarówek i towarów, uległy awarii, powodując ogromne korki na szlakach wodnych i drogach prowadzących do terminalu, co potwierdzają zdjęcia satelitarne, o których wspomniały izraelskie portale Ynet i Times of Israel.

Telewizja Keszet 12 cytuje anonimowego „zachodniego urzędnika” potwierdzającego, że "była to izraelska odpowiedź na cyberatak, który (Irańczycy) przeprowadzili przeciwko Izraelowi dwa tygodnie wcześniej na infrastrukturę Mekorot (państwowej firmy wodociągowej)”.

Nie ma żadnej oficjalnej reakcji Izraela, ale - jak zauważa portal Times of Israel w kontekście informacji Keszet 12 - izraelscy urzędnicy w wypowiedziach dla mediów często proszą, by dziennikarze opisywali ich jako przedstawicieli obcych rządów.

Reklama

"Cyberatak dołącza do wymiaru lądowego, morskiego i powietrznego jako znaczący wymiar wojenny" - napisał na Twitterze były szef wywiadu wojskowego Izraela Amos Jadlin. "Co istotne, zarówno Iran, jak i USA, reagują cyberatakiem, gdy nie chcą eskalacji na polu wojskowym" - ocenił izraelski generał, dodając, że uderzenie na irański port demonstruje ze strony Izraela zdolności typowe dla supermocarstwa.

Zdjęcia satelitarne portu z 13 maja, udostępnione we wtorek na Twitterze przez izraelski serwis Intelli Times, wciąż pokazują nagromadzenie jednostek pływających bezczynnie przed wejściem do portu.(PAP)