Do 44 wzrosła liczba górników z kopalni Pniówek w Pawłowiach, u których badania potwierdziły zakażanie koronawirusem, zainfekowanych jest także dwóch pracowników kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju.
Reklama

Ostatnie dane dotyczące zakażeń przekazali w czwartek wieczorem przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), do której należą obydwa te zakłady. Na kwarantannie jest obecnie 256 pracowników JSW.

W czwartek rozpoczęły się badania przesiewowe górników z kopalni Pniówek, które objęły około 200 górników. Na piątek zaplanowano przebadanie podobnej liczby pracowników. Jak wyjaśnił wiceprezes i szef sztabu kryzysowego JSW Artur Dyczko, są zorganizowane w taki sposób, aby można było zbadać całą brygadę górniczą. "Taki sposób prowadzenia badań pozwoli ustalić, kto powinien poddać się ewentualnej kwarantannie. Badamy i od razu poznajemy krąg pracowników, których należy otoczyć szczególną troską” - powiedział.

W połowie marca w Pniówku wprowadzono obostrzenia sanitarne, kopalnia pracuje z zastosowaniem zasad bezpieczeństwa zwiazanego z epidemią. „Bezpieczeństwo załogi jest dla nas najważniejsze. Zastosowaliśmy wszystkie dostępne środki, aby zminimalizować ryzyko zarażenia, jednak w czasie pandemii nie da się całkowicie wykluczyć zagrożenia” - zaznaczył Dyczko.

Jak zapewniają przedstawiciele JSW, załoga Pniówka zdaje sobie sprawę, że należy zachować szczególną ostrożność, także poza zakładem pracy. „Kiedy mówimy o utrzymaniu miejsc pracy, załoga wie, że to nie jest puste ani wyświechtane hasło. Z całego świata napływają niedobre informacje. JSW wywiązuje się ze swoich zobowiązań wobec kontrahentów i szuka nowych rynków zbytu. My nie walczymy o jakiś wynik zapisany w tabelkach. Bronimy miejsc pracy dzięki którym dziesiątki tysięcy rodzin ma źródło utrzymania” - podkreślił wiceprezes.

Koronawirus znacząco utrudnił pracę w części śląskich kopalń, w których zakażanie potwierdzono łącznie u kilkuset pracowników, niektóre z tego powodu wstrzymały wydobycie.

Wcześniej o wzroście ilość osób zakażonych w kopalniach Murcki-Staszic w Katowicach (111 przypadków) i Sośnica w Gliwicach (64 przypadki) informowała największa węglowa spółka - Polska Grupa Górnicza (PGG). Nie zmieniła się liczba chorych (204) w rybnickiej kopalni Jankowice, która jednak pozostaje największym ogniskiem SARS-CoV-2 w górnictwie. Te trzy kopalnie z powodu koronawirusa wstrzymały produkcję.

Oprócz górników z kopalń Jankowice, Murcki-Staszic i Sośnica, chorzy są także trzej górnicy z kopalni Marcel w Radlinie. Ponadto w PGG potwierdzono jeden przypadek zachorowania w Zakładzie Górniczych Robót Inwestycyjnych oraz jeden z kopalni Bielszowice - części kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej.

Według ostatnich danych, w całej PGG, do której należą kopalnie, obecność koronawirusa potwierdzono dotąd u 384 pracowników - to 17 przypadków więcej niż w środę. Kwarantanną objęto 1516 osób.

Według ostatnich informacji w bytomskiej kopalni Bobrek-Piekary należącej do spółki Węglokoks Kraj - do czwartkowego popołudnia wśród pracowników zakładu potwierdzono 67 przypadków zakażenia, a 58 osób objęto kwarantanną.

Od czwartku pracownicy kopalń PGG w Rybniku, Gliwicach i Katowicach, gdzie odnotowano najwięcej w górnictwie przypadków koronawirusa, przechodzą badania przesiewowe na obecność SARS-CoV-2. Do niedzieli testy obejmą prawie 4 tys. górników, którzy nie mają objawów zakażenia.

Decyzję o przeprowadzeniu testów przesiewowych na Górnym Śląsku podjął w środę, po naradzie u wojewody śląskiego w Katowicach, główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas w porozumieniu z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim.