Oczekuję jak najszybszej wypowiedzi premiera, czy wprowadzi stan klęski żywiołowej, bo to jest jedyne konstytucyjne rozwiązanie – powiedział w poniedziałek w Porębie Spytkowskiej (Małopolskie) kandydat PSL na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz.

Szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin dopiero teraz „przyznaje się do winy”, że przeprowadzenie wyborów 10 maja jest trudne do realizacji. „(…) to kuriozalne zadanie, żeby minister aktywów państwowych przygotowywał w Polsce wybory, a nie Państwowa Komisja Wyborcza” – ocenił Kosiniak-Kamysz zaznaczając, że rządzący opierali się jak dotąd na „ustawie pocztowej, która nie weszła w życie; na nieistniejących przepisach”.

„Oczekuję jak najszybszej wypowiedzi premiera, czy wprowadzi stan klęski żywiołowej, bo to jest jedyne konstytucyjne rozwiązanie” – powiedział prezes PSL.

Reklama

Zdaniem szefa ludowców rząd powinien był ogłosić stan klęski żywiołowej już na początku epidemii. „Potem ruszyła lawina pomyłek, która wywołuje określone, fatalne skutki dla bezpieczeństwa państwa polskiego” – podkreślił i dodał, że rządzący sami doprowadzili do sytuacji, w której te wybory się nie odbędą w wyznaczonym terminie.

Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że zależy mu na wyborach bezpiecznych, zorganizowanych rzetelnie i w kraju i za granicą.

Pytany o możliwy termin takich wyborów ocenił, że przyszły rok byłby najlepszy, a jeśli wybory miałby być w tym roku, to sierpień jest „lepszy” niż 10 maja, ale – jak zaznaczył – 10 maja wybory się nie odbędą.

Prezes PSL zadeklarował także, że nie będzie kwestionował mandatu Andrzeja Dudy, jeśli ten miałby pełnić funkcję o rok dłużej.

Jak zapowiedział, PSL będzie głosować przeciwko głosowaniu korespondencyjnemu. „Wierzę, że posłowie poprą uchwałę odrzucającą ustawę o korespondencyjnym głosowaniu w całości. Wyrzucimy (ją) do kosza jako cała opozycja - ale jeśli posłowie Porozumienia zagłosują tak jak deklaruje ich szef Jarosław Gowin” – powiedział szef ludowców.