Prokuratura zażąda wszystkich dokumentów, będą przesłuchiwani świadkowie - tak minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skomentował doniesienia mediów o tym, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w 2025 r. otrzymał informacje o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym.
Prokuratura bada sprawę Szpitala Południowego. Żurek: będą przesłuchania i analiza dokumentów
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek został zapytany w piątek w Polskim Radiu24 o doniesienia dotyczące prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Dziennikarze serwisu Zero.pl podali, że według informacji, które posiadają, ordynator oddziału chirurgii Warszawskiego Szpitala Południowego o nieprawidłowościach w działaniach Dawida Kacprzyka, ówczesnego koordynatora SOR tej placówki, poinformował w czerwcu 2025 r. zarząd szpitala i radę nadzorczą. A w lipcu prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.
- Myślę, że będzie to elementem badania prokuratury. Prokuratura prowadzi postępowanie sprawdzające. To jest taki etap, gdy zbiera się wszystkie dostępne dowody i jeżeli prokuratura dopatrzy się naruszenia prawa, będzie wszczęte postępowanie karne. I wtedy już będziemy badać, kto naruszył prawo, kto powinien za to odpowiadać. Tu są oczywiście dwa różne aspekty. Z jednej strony odpowiedzialność prawno-karna, z drugiej strony odpowiedzialność polityczno-moralna - powiedział. - Natomiast chciałbym mieć pewność, że rzeczywiście jest to informacja zgodna z prawdą - dodał.
Zarzuty ws. Szpitala Południowego i rola sygnalisty. Minister wskazuje na procedury
Lekarz miał alarmować Trzaskowskiego za pomocą komunikatora internetowego. Prezydent Warszawy miał go poprosić o informację na piśmie, co lekarz zrobił. Przekazane prezydentowi stolicy informacje miały mówić m.in. o tym, że Dawid Kacprzyk mimo braku specjalizacji zarządza SOR-em, a także „wykonuje procedury, do których nie ma uprawnień, często bez nadzoru osób z odpowiednią specjalizacją”. We wrześniu ub. roku ordynator został zwolniony. Według mediów powodem zwolnienia medyka miały być zaległości w przekazywaniu sprawozdań do Narodowego Funduszu Zdrowia, skargi pacjentów na to, że oddział chirurgii nie wyznaczał niezwłocznie terminów zabiegów oraz zagubiony depozyt zostawiony przez jednego z pacjentów.
Żurek podkreślił, że należy mieć świadomość, że „na tego typu informacje powinniśmy zachowywać pewną drogę formalną”. - Rozumiem, że tak jak ja usłyszałem, była wymiana informacji pomiędzy panem doktorem, który był ordynatorem, a prezydentem Warszawy sms-owa, więc to by oznaczało, że ci panowie znali się bliżej, bo jednak jeżeli się ktoś z kimś kontaktuje sms-owo, to znaczy, że mają jakąś bliższą relację. W takich sytuacjach bardzo dobrze jest wtedy, gdy osoba, która dostrzega nieprawidłowości, jednak pisze dokument i składa go w odpowiedniej formie - wyjaśnił.
Trzaskowski odpiera zarzuty. Odwołania w szpitalu i reakcja władz Warszawy
Minister sprawiedliwości dodał, że „chciałby wiedzieć, czy rzeczywiście ten dokument, który opisywał nieprawidłowości powstał, czy został zlekceważony, a tzw. sygnalista, czyli ten, który zgłasza nieprawidłowości, czy został za to w jakiś sposób ukarany zwolnieniem z pracy, czy też zerwaniem z nim kontraktu”. - Będziemy to wszystko badać i mogę państwu obiecać, że na pewno prokuratura zażąda wszystkich dokumentów. Będą przesłuchiwani świadkowie - podsumował.
Do medialnych doniesień prezydent Warszawy odniósł się w piątek po południu w serwisach społecznościowych.
„Nieprawdą jest, że od 19 lipca 2025 r. wiedziałem o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Fakt, że ktoś wysłał wiadomość na komunikatorze internetowym, w zalewie setek innych nieprzeczytanych wiadomości, nie jest równoznaczny z tym, że wiadomość została przeczytana przez adresata. Dlatego tak ważna jest droga formalna” - napisał Trzaskowski.
Według portalu Zero.pl lekarz Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
W piątek Trzaskowski poinformował o odwołaniu rady nadzorczej Szpitala Południowego, a dzień wcześniej odwołany został zarząd placówki.
W czwartek minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek powiedział, że postępowanie toczące się w sprawie Szpitala Południowego „będzie na pewno pod jego nadzorem”. Zaznaczył, że sprawa jest ważna społecznie i „nie może być tutaj żadnych nacisków politycznych”. Z kolei premier Donald Tusk zapowiedział w piątek, że zwróci się do prokuratora generalnego, żeby sprawa Szpitala Południowego szybko została wyjaśniona, ze względu na jej społeczne znaczenie. (PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu