Jest zgoda na rozpoczęcie rozmów akcesyjnych z Albanią i Macedonią Północną.
Reklama
Zaplanowany na dzisiaj szczyt europejski odbędzie się, ale w trybie zdalnym. Zamiast zjechać się do Brukseli, przywódcy 27 krajów członkowskich zasiądą przed ekranami w swoich stolicach. W ten sposób w rozmowach będą mogli wziąć udział politycy przebywający na kwarantannie: niemiecka kanclerz Angela Merkel oraz hiszpański premier Pedro Sánchez.
Przekaz ma być pokrzepiający. W projekcie dokumentu, który przyjmą dzisiaj przywódcy, znalazło się wezwanie do przygotowania przez Brukselę mapy drogowej wyjścia z kryzysu. Uleczenie gospodarek będzie wymagać kompleksowego planu naprawy oraz zaplanowania wielkich inwestycji, na co UE po ustąpieniu pandemii ma być przygotowana.
Zgodnie z harmonogramem dzisiejszy szczyt miał być poświęcony nowemu europejskiemu budżetowi. Ale pandemia oznacza, że już spóźnione prace jeszcze bardziej się przedłużą. Nasz rozmówca w Komisji Europejskiej nie wyklucza, że koronawirus doprowadzi do zmian w poszczególnych pozycjach budżetowych. Dwa lata temu KE, szykując projekt nowego budżetu, priorytetowo potraktowała obronność i migracje. Teraz priorytety się zmienią. Kluczowe będzie stymulowanie wzrostu przez nowe inwestycje po wywołanym przez pandemię kryzysie. Dodatkowe pieniądze będą musiały się też znaleźć na działania antykryzysowe.
Podczas dzisiejszego teleszczytu przywódcy mają wezwać do powołania na poziomie UE systemu zarządzania kryzysowego. W projekcie dokumentu jest mowa o Europejskim Centrum Zarządzania Kryzysowego. Pytanie, jak bardzo koronawirus opóźni pracę nad budżetem, który w założeniu ma obowiązywać od 1 stycznia 2021 r. – Na razie wszystko jest w zawieszeniu i niczego nie można przesądzać, ale niewykluczone, że obecna sytuacja, zamiast opóźnić, przyspieszy porozumienie. W kryzysie łatwiej wygasić spory polityczne – słyszymy.
Zdalnie odbędzie się dzisiaj również posiedzenie Parlamentu Europejskiego, w czasie którego posłowie mają przyjąć online zaproponowany przez Komisję Europejską pakiet rozwiązań do walki z koronawirusem. Chodzi m.in. o wsparcie finansowe dla stolic w wysokości 37 mld euro oraz zniesienie zasad rezerwacji lotów, by samoloty nie latały puste. Przejście UE na tryb zdalny nie ma precedensu. W poprzednich latach to właśnie w czasie całonocnych narad na szczytach europejscy przywódcy wykuwali rozwiązania, które miały wspomóc Wspólnotę w wyjściu z kolejnych kryzysów. W napięciu debatowano w Brukseli o uwalnianiu kolejnych transz pomocy dla Aten czy podpisaniu porozumienia z Turcją, które rozwiązało na pięć lat kryzys migracyjny.
W Brukseli zastanawiano się, czy poprzez wideokonferencje można podejmować wiążące decyzje. Wątpliwości rozwiała sprawująca przewodnictwo w UE Chorwacja, która przedwczoraj na wtorkowym wideoposiedzeniu ministrów ds. europejskich doprowadziła do porozumienia w sprawie otwarcia rozmów akcesyjnych z Albanią i Macedonią Północną. Na osiągnięte ostatecznie w trybie zdalnym porozumienie Skopje i Tirana czekały od dwóch lat. Oba kraje dwukrotnie spotykały się z odmową, bo chociaż Komisja Europejska rekomendowała taki ruch, nie było jednomyślności wśród krajów członkowskich.
Przeciwko była Francja, która domagała się reformy całej procedury akcesyjnej. Efektem blokady był upadek północnomacedońskiego rządu. Paryż dowodził, że jeśli kraj kandydujący do UE w czasie procesu zejdzie ze ścieżki reform, nie ma możliwości ukarania go poprzez cofnięcie w etapie rozmów. By wyjść naprzeciw Paryżowi, Bruksela przygotowała projekt zmian. UE ma też zastosować nowe zasady wobec Czarnogóry, Serbii i Turcji, z którymi już otwarto negocjacje akcesyjne. Zastrzeżenia wobec rozmów miały również Dania i Holandia, które podkreślały problemy z praworządnością w Albanii. Ostateczną decyzję mają podjąć przywódcy krajów członkowskich.