Kampania prezydencka rozstrzygnie się w Polsce powiatowej, a Szymon Hołownia, skoro nie ma struktur partyjnych, bardzo szybko zderzy się z jej realiami - ocenił wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak, komentując deklarację startu dziennikarza w wyborach prezydenckich.

Szymon Hołownia ogłosił w niedzielę w Gdańsku, że zamierza kandydować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Wiceszef PO Tomasz Siemoniak, komentując dla PAP tę kandydaturę zwrócił uwagę, że przypadek Pawła Kukiza z 2015 roku z pokazuje, iż kandydat spoza polityki ma szanse zaistnieć w wyborach prezydenckich. Kukiz zdobył wówczas 20,8 proc. głosów.

Reklama

Zdaniem polityka najbardziej zagrożony przez takiego kandydata jest zwykle urzędujący prezydent. "Tak jak cztery lata temu Paweł Kukiz sprawił, że Bronisław Komorowski przegrał wybory, tak dziś Hołownia może odebrać głosy prezydentowi Dudzie" - zaznaczył Siemoniak.

Zwrócił jednocześnie uwagę na ograniczenia kandydatury Hołowni. Zaznaczył, że scena polityczna jest obecnie mocno zabudowana partiami, w ostatnich wyborach parlamentarnych była wysoka frekwencja, a inicjatywy w rodzaju Bezpartyjnych Samorządowców nawet nie były w stanie zebrać podpisów.

Reklama

"Jestem jak najdalszy od jakiegoś minimalizowania czy lekceważenia kandydata, ale to nie jest tak, że automatycznie jest zapotrzebowanie na coś nowego" - podkreślił Siemoniak. Przyznał, że Szymon Hołownia jest sympatyczną postacią, pokazującą "katolicyzm od ciekawej, trochę innej strony" i na pewno może niektórym ludziom odpowiadać.

"Wydaje mi się jednak, że bardzo szybko zderzy się z realiami kampanii wyborczej i Polski powiatowej" - podkreślił wiceszef PO. Do prowadzenia kampanii wyborczej w tzw. Polsce powiatowej potrzebne są bowiem struktury - dodał.

"Kampania wyborcza to nie tylko wielkie ogólnokrajowe pomysły, ale trzeba mieć w każdej miejscowości kogoś, kto rozda ulotki, namówi, powiesi na płocie baner itd." - zaznaczył Siemoniak. "Mam świeże doświadczenie z kampanii i wiem, jak to jest ciężka praca oraz ilu ludzi trzeba mieć do tego. Jak się nie ma struktury partyjnej, jest to niesłychanie trudne i być może Szymon Hołownia nie zdaje sobie z tego sprawy" - dodał polityk.

Tymczasem, zaznaczył, "ta kampania rozstrzygnie się w Polsce powiatowej".

Wiceszef PO przekonuje też, że kampania jest kosztownym przedsięwzięciem, zwłaszcza że "Szymon Hołownia będzie musiał zmierzyć się z rozpoznawalnością". "Występy telewizyjne nie dają takiej rozpoznawalności, żeby nie trzeba w nią było bardzo mocno inwestować. A to jest bardzo kosztowne" - podkreślił Siemoniak.