„Jak przywrócić Polsce dobre imię, powagę i bezpieczeństwo” – Platforma przedstawi alternatywę dla polityki zagranicznej PiS.
Reklama
– Wtorkowy szczyt UE to porażka rządu Mateusza Morawieckiego. Przypomina „27:1” byłej premier Beaty Szydło – mówił wczoraj Grzegorz Schetyna. PO punktuje, że w dwóch poprzednich rozdaniach w czołowej czwórce unijnych funkcji znajdowało się miejsce dla Polaka. W 2009 r. Jerzy Buzek został szefem Parlamentu Europejskiego, a pięć lat temu Donald Tusk szefem Rady Europejskiej. Teraz PO przy okazji krytyki tego unijnego rozdania chce pokazać kontrpropozycję do dyplomacji uprawianej przez PiS.
Na dzisiejszej konferencji oprócz Grzegorza Schetyny wystąpią m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, były ambasador RP w Kanadzie Marcin Bosacki (pisał ostatnio przemówienia dla lidera PO) czy Paweł Zalewski, były eurodeputowany.
Ruch ze strony PO to próba udowodnienia, że oskarżana o brak koncepcji programowych główna partia opozycyjna takowe jednak ma.
– To wizja skutecznego wpływu na pozycję Polski i politykę europejską. W sprawach pracowników delegowanych, praworządności klimatu widać jak pozycja Polski jest słabsza niż kilka lat temu. Sednem naszej propozycji jest to, że Polska musi wrócić do jednej z głównych ról – deklaruje Tomasz Siemoniak.
Na czym ma polegać alternatywa ze strony PO? Po pierwsze, na innej polityce wewnątrz Unii. PiS, co wytyka PO, opiera się na budowaniu pozycji Polski na sile w regionie w ramach grupy V4. Platforma nie kwestionuje tego kierunku, ale uważa, że punkt ciężkości trzeba przenieść na Zachód. – Sednem tego, co chcemy mówić, jest to, że Polska musi wrócić do jednej z głównych ról w Europie przez Trójkąt Weimarski i bliską współpracę z Francją i Niemcami – mówi Siemoniak.
Miałoby się to odbyć przy zachowaniu dobrych relacji z USA. Ale PO chce, by ceną za to nie było pogorszenie relacji w Europie. – Cała sztuka polega na tym, by umieć być mocnym i w Europie, i w relacjach z USA – podkreśla Tomasz Siemoniak.
Z kolei na wschodnim kierunku Platforma myśli o odbudowie pozycji wewnątrzunijnego eksperta od Ukrainy i polityki wschodniej. To Warszawa i Sztokholm były inicjatorami Partnerstwa Wschodniego. Efektem tego było zaangażowanie Polski w rozwiązanie kryzysu na Ukrainie na przełomie 2013 i 2014 r. Choć później po aneksji Krymu i wrogich działaniach Rosji w Donbasie Polska nie dostała się do grona państw, które miały czuwać nad wdrażaniem porozumień mińskich.