Wczorajsze posiedzenie komisji śledczej do spraw luki w VAT od początku do końca było areną starcia byłego premiera z politykami Prawa i Sprawiedliwości.
Szef komisji Marcin Horała starał się wykazać, że były premier i jego ekipa nie byli zorientowani i zainteresowani zwalczeniem luki w VAT. Z kolei Donald Tusk praktycznie w każdej odpowiedzi starał się wskazywać polityczne inspiracje pytań.
– Kiedy zaczęła się kampania, którą nazwano „Polska w ruinie”, ci, którzy przejęli władzę, przekonali Polaków, że doprowadziliśmy Polskę do ruiny. A równocześnie Polska była w stanie wypłacić pierwsze zasiłki 500 plus – podkreślał Tusk pod koniec przesłuchania. Jego zdaniem wymagało to stworzenia legendy o grabieży VAT. – Większość sejmowa zaczęła cykl, który może nie mieć końca w polskiej polityce. Za pół roku czy dwa lata ktoś inny wskaże na was, że brakuje 500 mld, i będziecie się ganiać, aż się zagonicie na śmierć – mówił Tusk.
Reklama
– Każda komisja śledcza jest polityczna, tak samo jak premier jest politykiem. Chodzi o przyklejenie nam łatki, która się źle kojarzy – mówił z kolei Marcin Horała. Starał się wykazać, że Tusk nie ma wiedzy na temat luki w VAT i nie reagował. – Widać, że premier Tusk nie interesował się tymi sprawami, nie dziwił się, że jest wzrost gospodarczy, a spadają wpływy z VAT, i wprowadził oszczędności w organach, które miały ścigać wyłudzenia – podsumował przesłuchanie Marcin Horała. Horała liczył także wypowiedzi Tuska, które uznawał za czysto polityczne – naliczył 25.
Przesłuchanie byłego premiera skoncentrowane było na trzech głównych wątkach. Pierwszy dotyczył skali nadużyć w VAT. Politycy PiS od początku lansują tezę, że to właśnie w latach rządu PO-PSL skala oszustw i straty budżetu w ich wyniku były największe. Przewodniczący komisji poseł Marcin Horała otworzył wczorajsze przesłuchanie pytaniem, kiedy Donald Tusk uświadomił sobie, że z wpływami z VAT do polskiego budżetu dzieje się coś złego. Były szef rządu kontrował, że teza w pytaniu – że w Polsce działo się coś szczególnego ze ściąganiem należnego podatku od towarów i usług – jest fałszywa, bo cała Unia Europejska miała z tym kłopoty. I nie ma też powodu ograniczać się do badania tylko jednego okresu, czyli właśnie czasu rządów PO-PSL, bo inne ekipy będące u władzy też miały problem z VAT. Według Tuska wynikało to z włączenia Polski do wspólnego rynku europejskiego, co spowodowało znaczne zmiany w rozliczeniach VAT. Przewodniczący dopytywał szefa Rady Europejskiej, czy zna raporty pokazujące, jak szybko rosła luka w VAT. Ten odpowiadał, że z publikowanych raportów nie wynika, że trendy w Polsce jakoś szczególnie odbiegały od europejskich, i należałoby też porównywać je dzisiaj.

Reklama
Drugi wątek przesłuchania to konkretne działania rządów PO-PSL w sprawie przeciwdziałania nadużyciom podatkowym. Pytania skupiały się na szybkości wprowadzania odwróconego VAT na wybrane towary oraz przygotowaniu służb do zwalczania oszustw. Posłowie PiS sugerowali, że wprowadzanie odwróconego VAT, co było głównym narzędziem w pierwszej fazie walki z nadużyciami, trwało zbyt długo. Szczególnie dotyc zyło to stali. Rzeczywiście, dopiero ograniczenie produkcji w największych hutach zwróciło uwagę na problem. Jeszcze oporniej, w ocenie posłów partii rządzącej, szła walka z nadużyciami w obrocie elektroniką. W tym przypadku mechanizm wprowadzono dopiero 1 lipca 2015 r. Posłowie PiS sugerowali także, że rządy PO-PSL nieskutecznie zwalczały nadużycia w sektorze paliwowym. – Przedsiębiorcy skarżyli się, że wprowadzona przez PO-PSL solidarna odpowiedzialność przerzuca na nich obowiązek działań, dzięki którym system miałby się uszczelnić – mówił wiceprzewodniczący Kazimierz Smoliński z PiS.
Donald Tusk odpowiadał, że obecnie sprawujący rządy PiS nie zrezygnował z solidarnej odpowiedzialności. – Okazuje się, że to, co było złe za moich rządów, za rządów PiS jest dobre – ironizował. Tłumaczył, że dla polskiego systemu podatkowego takie rozwiązania jak reverse charge na początku obecnej dekady były zupełnym novum. A wcześniej problem nadużyć był słabo zdiagnozowany. Dlatego, jak mówił, PiS będący przy władzy w latach 2005–2007 nie zrobił nic, żeby zapobiec nadużyciom VAT. Z tego samego powodu utrzymywał były premier, również jego rząd, obejmując władzę w 2008 r., nie był gotowy, by od razu takie prewencyjne działania prowadzić. O skali problemu dowiedział się z raportu Komisji Europejskiej z 2014 r., choć, jak mówił, działania podejmowano już wcześniej.
– Wydaje się, że sytuacja w roku 2014 była już pod tym względem lepsza niż w roku 2012 – mówił Donald Tusk.
Przesłuchanie będzie kontynuowane. – Przebieg posiedzenia był zgodny z oczekiwaniami, to był atak na premiera i PO – mówi członek komisji z PO Zbigniew Konwiński. Natomiast zdaniem Marcina Horały zeznania Donalda Tuska będą ważnym elementem raportu komisji. – Z dotychczasowych zeznań wynika, że główna odpowiedzialność jest na poziomie ministrów finansów, choć nie chcę tego jeszcze przesądzać – powiedział DGP. Komisja już zgłosiła wnioski do prokuratury wobec byłych ministrów finansów z czasów PO Jacka Rostowskiego i Mateusza Szczurka. Jej członkowie nie wykluczają, że efektem prac będą także wnioski do Trybunału Stanu.