Najważniejsze wspomnienie sprzed 30 lat? Radość. Czysta, niczym niezmącona. Przepełniona nadzieją i intuicją, że upragnione, wolne – choć przecież tylko częściowo – wybory są bramą do wolnej, niepodległej i pod każdym względem lepszej Polski.
Wszystkie wyzwania i towarzyszące im potem uporczywe spory, pretensje i żale, m.in. o tempo i charakter przemian, o to, że z lidera staliśmy się maruderem transformacji, o dekomunizację, kształt reform politycznych i gospodarczych, były wtedy przed nami. Przyszły – jako rzecz zupełnie naturalna, choć niekiedy z nienaturalnym, ale bardzo polskim natężeniem – z czasem.
Owszem, bohaterowie wydarzeń, badacze i przywiązani do przeszłości politycy będą się jeszcze długo, a nierzadko i gwałtownie, spierać o Okrągły Stół, Magdalenkę, Lecha Wałęsę, Leszka Balcerowicza i III RP, o to, co należało, i o to, co można było zrobić inaczej, lepiej. Ale pomyślmy o tym tak: to już tylko historia. Ważna, ciekawa, skomplikowana, kontrowersyjna i pouczająca – ale tylko historia. Na szczęście z radosnym, dobrym początkiem i upragnionym, dobrym zakończeniem. Mamy – jak wtedy – powody się cieszyć.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.