Od felietonu wolę komentarz, logiczny, umotywowany, czasem powołujący się na konkretne dane. Tymczasem jeśli mam się podzielić uwagami na temat transformacji po roku 1989 w tak krótkim tekście, jestem skazany na impresje, więc na felietonowy ton. Spróbuję.
Data 4 czerwca 1989 r. niesie dla mnie masę jednoznacznie pozytywnych skojarzeń. Tak pozytywnych, że nie pojmuję absurdalnych usiłowań, aby ten historyczny moment pomniejszyć, a czasem nawet zohydzić. Mnie nasuwa się obraz samego siebie biegającego po blokowiskach Grochowa z plakatami Ryszarda Bugaja, kandydata „od zdjęcia z Wałęsą”, które rozklejam na drzwiach do domów. Albo inny obraz: ze swoimi uczniami (uczyłem wtedy w liceum) odwiedzam siedzibę komitetu obywatelskiego Pragi Południe na Grochowskiej, żeby wziąć najnowszy numer „Gazety Wyborczej”.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
