Iran sięgnie po metody wojny asymetrycznej, co wpłynie na ceny paliw.
Reklama
O tym, jak łatwo władze w Teheranie mogą uprzykrzyć życie w rejonie, przypomniały ostatnie ataki na tankowce w Zatoce Perskiej. Nie wiadomo, jak uszkodzono jednostki ani kto jest za to odpowiedzialny; wiadomo jedynie, że zanim ktokolwiek się zorientował, napastników już dawno nie było.
„Irańska doktryna morska jest nastawiona na konflikt z wrogiem mającym przewagę technologiczną – najczęściej zakłada się, że będzie to marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych – metodami, które można nazwać partyzantką na morzu” – napisał Michael Connel z Centrum Analiz Marynarki Wojennej USA w podsumowującym irańską strategię opracowaniu dla Instytutu na rzecz Pokoju Stanów Zjednoczonych.
„Jest to asymetryczna strategia oparta na unikaniu bezpośrednich lub długotrwałych konfrontacji. Polega na atakach z zaskoczenia, zasadzkach oraz taktyce «uderz i uciekaj». Zamiast zdecydowanego zwycięstwa irańska marynarka dążyłaby do zadania wrogowi wystarczająco ciężkich strat, tak aby uczynić koszt zwycięstwa trudnym do przełknięcia” – podsumował ekspert.
Do zastosowania takiej strategii zachęca Iran nie tylko rzeczywista asymetria sił, ale też położenie geograficzne. Południowe brzegi kraju to cieśnina Ormuz, najważniejszy szlak naftowy na świecie. Przepływa tędy około jednej trzeciej surowca, którym globalnie handluje się drogą morską. Jak na swoje znaczenie, szlak ten jest wyjątkowo wąski: 33 km w najwęższym punkcie, z dwoma torami wodnymi o szerokości 3 km każdy, przedzielonymi parokilometrowym buforem. Co ważniejsze jednak, jest to jedyny punkt wejścia do Zatoki Perskiej: każda pomoc militarna z zewnątrz, o ile byłaby transportowana statkami, musi przepłynąć właśnie tędy.
O ile ataki na cztery tankowce pokazują, że Iran ma możliwości działania na regionalnych wodach, o tyle prawdopodobieństwo, że będzie chciał zablokować cieśninę, jest niewielkie. Przede wszystkim dlatego, że spowodowałoby to ostrą reakcję ze strony USA (np. naloty na wybrane cele morskie i naziemne).
„Wobec tego Iran raczej zastosuje asymetryczne metody walki do zaburzenia rejsów statków przez cieśninę i do nękania sił amerykańskich. Kraj może użyć małych łódek – pojedynczych lub w «rojach» – min niekontaktowych (statek nie musi się z nimi zderzyć, aby wybuchły); miniaturowych okrętów podwodnych; przeciwokrętowych pocisków sterujących; a nawet nurków. Ta taktyka może być uciążliwa, ale nie doprowadzi do zamknięcia cieśniny” – napisał w 2012 r. Michael Singh z Waszyngtońskiego Instytutu Polityki Bliskowschodniej, w latach 2005–2008 odpowiadający za region w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa, ciele doradczym prezydenta USA.
A przynajmniej nie na długi czas. „Asymetryczne zasoby Iranu nie dają temu krajowi możliwości wygranej w bezpośrednim starciu z USA, ale skoordynowane, jednoczesne użycie łodzi podwodnych, rakiet przeciwokrętowych, szybkich łodzi ofensywnych – zwłaszcza z wykorzystaniem taktyki roju – mogłoby zaowocować kosztownymi stratami dla marynarki wojennej USA i floty handlowej w cieśninie” – konkludował w 2015 r. Anthony Cordesman z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w studium „Irańskie zagrożenie dla ruchu morskiego w Zatoce Perskiej”.