28-letni Australijczyk Brenton Harrison Tarrant, który zastrzelił w dwóch meczetach w Christchurch 50 osób, wjechał na terytorium Węgier 26 listopada 2018 r. na przejściu kolejowym w Loekoeshaza, leżącym przy granicy z Rumunią. Jak podał TEK, sprawca wjechał sam.

Mężczyzna nie figurował w bazie danych dotyczącej działalności terrorystycznej. Jak podkreśla Centrum, jako turysta miał prawo przebywać na Węgrzech bez wizy do 90 dni.

TEK zapewnił, że we współpracy z instytucjami partnerskimi zainteresowanych państw uczyni wszystko, by na podstawie dostępnych informacji jak najszybciej można było zrekonstruować okoliczności pobytu Tarranta na Węgrzech.

Reklama

Wcześniej prokurator generalny Bułgarii Sotir Cacarow podał, że Tarrant między 9 a 15 listopada 2018 r. przebywał w Bułgarii, do której przyleciał samolotem z Dubaju. W Bułgarii podróżował samochodem, odwiedził szereg miejsc związanych z historią kraju, a zwłaszcza z walkami Bułgarów o wyzwolenie od trwającej 500 lat niewoli tureckiej.

Według brytyjskiego dziennika „Telegraph” Tarrant przebywał w Wielkiej Brytanii przez "kilka tygodni" w połowie 2017 roku; odwiedził także m.in. Polskę, Turcję, Serbię, Bośnię i Czarnogórę, Chorwację, Francję, Portugalię, Hiszpanię, Rumunię, Węgry, Islandię i Argentynę.

W piątek w Christchurch doszło do ataków na dwa pełne wiernych meczety, w których zginęło 50 osób. Był to najkrwawszy akt terrorystyczny w historii Nowej Zelandii. Odpowiedzialność za obydwa ataki wziął na siebie Tarrant - były instruktor fitness i prawicowy działacz. W sobotę został postawiony przed sądem i usłyszał zarzut morderstwa. Nie złożył wniosku o zwolnienie za kaucją i pozostanie w areszcie do 5 kwietnia, kiedy to odbędzie się kolejna rozprawa.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)