Wiosna - nowa partia Roberta Biedronia - rusza w 30-dniową trasę po Polsce, podczas której liderzy ugrupowania odwiedzą 13 miast. Udowodniliśmy wczoraj, że opowieść o Polsce, uciekająca od wojny polsko-polskiej jest możliwa - mówił w poniedziałek Biedroń.
Reklama

"Straciłem głos, ale wierzę, mam nadzieję i ufam, że zyskałem głos milionów Polek i Polaków" - oświadczył lider Wiosny, nawiązując na konferencji prasowej przed wyruszeniem w trasę do niedzielnej konwencji założycielskiej swojego ugrupowania. Dziękował też uczestnikom konwencji. "Udowodniliśmy wczoraj, że inna opowieść o Polsce, uciekająca od wojny polsko-polskiej jest możliwa" - stwierdził polityk.

Inaugurując w niedzielę na warszawskim Torwarze działalność Wiosny b. prezydent Słupska zapowiedział m.in. powołanie komisji sprawiedliwości i pojednania do rozliczenia tych, którzy łamali konstytucję, odpartyjnienie spółek skarbu państwa, likwidację Rady Mediów Narodowych, przygotowanie ustawy o jawności i zasadach wynagrodzeń w sektorze publicznym, wprowadzenie prawa do aborcji na żądanie do 12. tygodnia, podniesienie płacy minimalnej, ustanowienie minimalnej emerytury w wysokości 1600 zł, a także zamknięcie kopalni węgla do 2035 r.

"To wszystko, o czym wczoraj opowiedzieliśmy podczas tego wielkiego wydarzenia, jednego z największych wydarzeń politycznych w ostatnich latach, o tym wszystkim będziemy rozmawiali od dzisiaj w całej Polsce" - podkreślił Biedroń na poniedziałkowej konferencji prasowej przed wyjazdem do Łodzi, gdzie odbędzie się pierwsza z zaplanowanych konwencji regionalnych nowej partii.

Podczas 30-dniowej trasy po Polsce razem z innymi liderami swojego ugrupowania odwiedzi 13 miast. "W każdym z tych miast będziemy przedstawiali kolejne kwestie programowe" - zapowiedział polityk.

Według niego uczestnicy spotkań regionalnych będą mogli poznać kolejne szczegóły programu Wiosny, jej wizję Polski w Europie i świecie, a także propozycje dotyczące obronności państwa, podatków, polityki socjalnej, czy ekonomicznej. Na liście miast, które odwiedzi Biedroń są m.in.: Zielona Góra, Szczecin, Wrocław, Kraków, Katowice, Rzeszów, Białystok.

Podczas konferencji prasowej przed warszawskim Torwarem Biedroń przedstawił członków zarządu swojego ugrupowania. Są to: wiceprezes Marcin Anaszewicz - dotychczasowy szef sztabu ruchu Biedronia i jego najbliższy współpracownik, który w nowej roli ma zajmować się m.in. problematyką "restrukturyzacji państwa", wiceprezeska ds. prawno-legislacyjnych Gabriela Morawska-Stanecka, sekretarz generalny Krzysztof Gawkowski oraz skarbniczka partii Monika Gotlibowska.

Lider Wiosny był pytany przez dziennikarzy o źródła finansowania nowego ugrupowania, w tym jego niedzielnej konwencji założycielskiej. "W tej sprawie nie mam nic do ukrycia. To państwo za to zapłaciliście, ale nie ze spółek skarbu państwa, nie z pieniędzy z subwencji, czy dotacji dla partii politycznych, bo takich nie dostajemy. To ludzie wpłacają nam te drobne kwoty, które zobaczycie państwo w naszym sprawozdaniu pod koniec roku, zgodnie z prawem, transparentnie" - oświadczył polityk.

Zdementował też pojawiające się w mediach informacje, iż konwencja partii miałaby być finansowana przez Janusza Palikota. "Januszu, jeśli oglądasz daj chociaż symboliczną złotówkę" - żartował Biedroń.

"Takie są reguły prawne, zobowiązuje nas do tego ustawa, nie możemy ujawniać informacji finansowej wcześniej" - zaznaczył polityk. "Jeżeli wy liczycie na to, że poznałem jakiegoś dobrego wujka, który wpłacił mi ogromne pieniądze, to będziecie bardzo rozczarowani. Nie liczcie na to, że to jest jakiś Soros, Palikot, czy jakikolwiek inny. To są Kowalscy i Nowakowie, którzy wpłacają po 5, po 100 złotych" - dodał. Dopytywany, jaka była największa pojedyncza wpłata otrzymana przez jego ugrupowanie, Biedroń odpowiedział, że "chyba 50 tys. zł".

Marcin Anaszewicz zapewnił, że "wszystkie koszty związane z konwencją pokrywa partia polityczna Wiosna i rozliczy się zgodnie z prawem". "Co więcej, o tym będziemy też mówili w trasie wiosennej, przedstawimy też jeden z projektów ustawy, która podwyższy jeszcze standardy jawności partii politycznych w Polsce" - zaznaczył.

W ocenie Anaszewicza "jest smutne, że partie w polityczne nauczyły się tego, że jeśli nie ma się milionów to nie robi się polityki". "My będziemy bardzo skromnie prowadzili politykę. W Polsce można robić wspaniałe wydarzenia, takie jak nasza konwencja za dużo mniejsze pieniądze nie robi to PO, PiS i wszystkie stare partie polityczne. Jest mit, że jeśli partia nie ma pieniędzy, to już nie działa. My pokażemy, że może być inaczej" - zadeklarował.

Dopytywany, ile kosztowała niedzielna konwencja, wiceprezes Wiosny poinformował, że wydatki na jej organizację wyniosły ok. jednej trzeciej kwoty 1 miliona złotych, którą podawali w mediach politycy PO. Zapowiedział też, że w przedstawione pod koniec roku sprawozdanie finansowe będzie zawierało nazwiska osób wspierających partię i kwoty wpłat od początku 2019 r.

Biedroń był też pytany o koszty realizacji swoich propozycji programowych. "Zobaczycie państwo, że będzie to kosztowało 35 mld zł, czyli niewiele więcej niż 500 plus" - odparł. "Pamiętam, jak wielu dziennikarzy wyśmiewało PiS, że się nie da. Przewagą Kaczyńskiego do tej pory była sprawczość. Jak on mówił, że da się, to dawał radę. Dzisiaj już nie daje rady, jest zmęczony, przegrany zawodnik, ale moją przewagą dzisiaj jest, że ja mam sprawczość, że jak mówię +da się+, to się da" - przekonywał b. prezydent Słupska.

Polityk był też w tym kontekście pytany o stawiane mu zarzuty dotyczące nie zrealizowania przez niego części obietnic wyborczych - dot. m.in. utworzenia Słupskiego Instytutu Zielonej Energii oraz likwidacji Straży Miejskiej - w czasie pełnienia urzędu prezydenta miasta.

"Instytut Zielonej Energii był (budowany) w partnerstwie z Ministerstwem Środowiska. Ministerstwo Środowiska po zmianie rządów 3 lata temu zdecydowało, że wycofuje się z tego projektu i nie będziemy w Słupsku realizowali tego instytutu. Dobra Zmiana sprawiła, że OZE nie powstało w Słupsku, instytut nie powstał" - odpowiedział Biedroń. Oświadczył też, że nigdy nie obiecywał likwidacji Straży Miejskiej. "Wprost przeciwnie, jestem wielkim zwolennikiem Straży Miejskiej" - zapewnił lider Wiosny.

Odnosząc się do gotowości swojego ugrupowania do zawierania koalicji po wyborach, b. prezydent Słupska podkreślił ponadto, że politycznie nie wyobraża sobie podania ręki PiS. "Jest to partia, która dzisiaj szkodzi Polsce, która niszczy fundamenty demokracji, ale wszyscy demokraci, wszyscy, którzy myślą o Polsce postępowej, która nikogo nie zostawia z tyłu, są mile widziani" - mówił Biedroń.