Mit prezesa prysł. Skupił tak dużo władzy, że teraz sam jest sobie winien

Jarosław Kaczyński i Joachim Brudziński
Jarosław Kaczyński i Joachim BrudzińskiShutterStock
30 stycznia 2019

Taśmy Kaczyńskiego ujawniające, jak prezes partii prowadzi rozmowy o inwestycjach gospodarczych, są nie tylko złamaniem pewnego tabu. Słyszymy na nich bowiem, jak lider PiS – uchodzący dotąd za niezłomnego w walce z korupcją i nepotyzmem – prowadził w imieniu partii działalność gospodarczą, a tego mu nie wolno.

Ktoś powie, że prowadził interesy w imieniu formalnie niezależnych od partii podmiotów – fundacji i należącej do niej spółki. Ale zarazem to nie w imieniu tych podmiotów mówił o uzależnieniu decyzji biznesowych od wygranych wyborów. Mówił to w imieniu partii, której jest szefem.

Prezes skupił przy swoim biurku tak dużo władzy, że teraz sam jest sobie winien. Zamiast dawno zrezygnować z formalnej funkcji w PiS i prowadzić w jej tle biznesowe interesy – jak słyszymy na nagraniach, jest w tym bardzo sprawny, a nawet cwany – nie miał ochoty ustępować z politycznej roli, która mu do tych interesów służy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.