Taśmy Kaczyńskiego ujawniające, jak prezes partii prowadzi rozmowy o inwestycjach gospodarczych, są nie tylko złamaniem pewnego tabu. Słyszymy na nich bowiem, jak lider PiS – uchodzący dotąd za niezłomnego w walce z korupcją i nepotyzmem – prowadził w imieniu partii działalność gospodarczą, a tego mu nie wolno.
Ktoś powie, że prowadził interesy w imieniu formalnie niezależnych od partii podmiotów – fundacji i należącej do niej spółki. Ale zarazem to nie w imieniu tych podmiotów mówił o uzależnieniu decyzji biznesowych od wygranych wyborów. Mówił to w imieniu partii, której jest szefem.
Prezes skupił przy swoim biurku tak dużo władzy, że teraz sam jest sobie winien. Zamiast dawno zrezygnować z formalnej funkcji w PiS i prowadzić w jej tle biznesowe interesy – jak słyszymy na nagraniach, jest w tym bardzo sprawny, a nawet cwany – nie miał ochoty ustępować z politycznej roli, która mu do tych interesów służy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.