Amerykańscy politycy nie chcą nadmiernie zadrażniać stosunków z Rosją. Dlatego najbardziej prawdopodobny scenariusz to wzmacnianie obecności armii USA w Polsce małymi krokami.
Nasi rozmówcy po obu stronach Atlantyku twierdzą, że przychylny koncepcji amerykańskiej bazy w Polsce był przede wszystkim zdymisjonowany pod koniec grudnia szef Pentagonu gen. James Mattis. Stwierdzają przy tym, że entuzjastyczna reakcja polskiego prezydenta na odejście amerykańskiego ministra była dla negocjacji strzałem w stopę. Prezydent Andrzej Duda powiedział wówczas: – Sekretarz obrony USA James Mattis nie był pozytywnie nastawiony do idei tworzenia bazy w Polsce. Teraz rozmowy na ten temat mogą być łatwiejsze.
Trudno powiedzieć, na jakiej podstawie prezydent wygłaszał tę opinię. Specjalnością Mattisa była właśnie Europa Środkowo-Wschodnia, ponadto był on zwolennikiem zwiększania integracji wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego, a nie – jak Donald Trump – rozliczania sojuszników z ich zobowiązań. Co więcej, jak wiemy ze źródeł zbliżonych do rządu Mateusza Morawieckiego, wspomniana wypowiedź Dudy była jego osobistą opinią i nie spotkała się z entuzjazmem polskich dyplomatów.