Dziennik "Die Welt" apeluje w środę do szefa niemieckiego MSZ, by wziął udział w konferencji poświęconej Bliskiemu Wschodowi. Odbędzie się ona 13-14 lutego w Warszawie i ma doprowadzić do zbliżenia stanowisk USA i UE w sprawie Iranu.

"Kraj, który deklaruje, że bezpieczeństwo Izraela jest dla niego kwestią racji stanu (czyli Niemcy - PAP) musi popierać konferencję w Warszawie. Minister spraw zagranicznych Heiko Maas powinien wziąć w niej udział. I zabrać ze sobą (szefową unijnej dyplomacji) Federicę Mogherini" - pisze publicysta "Die Welt" Alan Posener.

"Kilka dni przed rocznicą wyzwolenia Auschwitz Iran znów pokazał swoje brzydkie antysemickie oblicze. Polska i sekretarz stanu USA zapraszają do wypracowania strategii przeciwko reżimowi w Teheranie. Maas powinien odpowiedzieć na to wezwanie" - przekonuje.

Reklama

Polityka administracji Donalda Trumpa na Bliskim Wschodzie jest tak samo chaotyczna i niekonsekwentna jak jego poprzednika Baracka Obamy - uważa komentator. Pojawiają się w niej jednak zarysy strategii. Iran jest uznawany za główny czynnik destabilizujący w regionie. Waszyngton wspiera kraje arabskie przeciwko Teheranowi. Ma też nadzieję, że z wspólny opór Arabów i Izraela przeciwko irańskim mocarstwowym zakusom będzie impulsem do deeskalacji konfliktu w Palestynie.

"Jest to realistyczna strategia oparta na właściwej analizie. Jeśli USA nie udaje się jej w dostatecznym stopniu zrealizować, to tylko dlatego, że narcyz z Białym Domu nie ma najmniejszego pojęcia o multilateralnym działaniu i woli podejmować atrakcyjne medialnie samodzielne decyzje" - pisze Posener. "Tym bardziej należy się cieszyć, że szef amerykańskiej dyplomacji i Polska zapraszają do Warszawy na konferencję bliskowschodnią, która ma przede wszystkim wypracować strategie przeciwko Iranowi" - dodaje.

Stąd, do przewidzenia była dla Posenera wściekłość Teheranu i bojkot konferencji przez Kreml. "Jednak to, że Federica Mogherini dezawuuje członka UE - Polskę i oświadcza, że jej udział jest +wysoce nieprawdopodobny+ jest niezrozumiałe" - konkluduje publicysta "Die Welt".