Godusławski: Kampania przy akompaniamencie z taśm

Bartek Godusławski
Bartek GodusławskiDziennik Gazeta Prawna / Wojtek Gorski
3 stycznia 2019

Taśmy, nagrania, podsłuchy już na stałe wpisały się w polską rzeczywistość polityczną. Jak wielka jest ich siła, przekonała się Platforma Obywatelska, gdy tygodnik „Wprost” ujawniał nagrania z restauracji Sowa & Przyjaciele czy Amber Room. Za chwilę także Prawo i Sprawiedliwość z premierem Mateuszem Morawieckim mogą doświadczyć, jak wielka jest siła rażenia rozmów, które nigdy nie miały być publiczne. Nad obecnie rządzącą ekipą wiszą nie tylko uderzające w szefa rządu taśmy z Sowy, ale także te związane z aferą GetBacku czy tym, co się działo w Komisji Nadzoru Finansowego. W rok wyborczy PiS weszło z mieczem Damoklesa nad głową.

Publikacja w połowie 2014 r. rozmów topowych polityków ówczesnej partii rządzącej i biznesmenów walnie przyczyniła się do porażki wyborczej rok później. Afera taśmowa zmiotła ze sceny politycznej większość aktorów knajpianych dyskusji. Opozycyjne PiS żądało dymisji premiera Donalda Tuska i prezesa NBP Marka Belki, a nawet całego rządu. Ruch Palikota chciał przedterminowych wyborów, pojawiały się też głosy o potrzebie powołania sejmowej komisji śledczej. Od tego czasu w mniej lub bardziej regularnych odstępach pojawiają się w przestrzeni publicznej kolejne nagrania z biesiad u Sowy.

PiS wie, jak tego typu afery potrafią być groźne dla „ofiar” i pożyteczne dla politycznych konkurentów. Sam przekonał się o tym przy okazji afery taśmowej, której nie należy mylić z podsłuchową. Ta pierwsza to propozycja zmiany barw partyjnych w zamian za korzyści polityczne, jaką złożyli Renacie Beger z Samoobrony prominentni politycy PiS. Rozmowa została nagrana przez dziennikarzy TVN, a samo nagranie zostało przez stację ochrzczone „taśmami prawdy”. Kowalski zaś dowiedział się, jak się robi polityczną kiełbasę. Afera podsłuchowa z kolei to konsumpcja głównie polityków PO, po której niestrawność odczuwają oni do dzisiaj. Partia ta zapłaciła wysoką cenę polityczną; innej odpowiedzialności prokuratury czy sądy się nie dopatrzyły.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.