Mimo presji ze strony części kongresmenów i senatorów, by nałożyć sankcje na Arabię Saudyjską, amerykański prezydent nie zerwie kontraktów zbrojeniowych z Rijadem, gdyż jak wyjaśnił, "jeślibyśmy niemądrze unieważnili te kontrakty, Rosja i Chiny byłyby ogromnymi beneficjentami".

Trump poinformował także, że amerykańskie agencje wywiadowcze nadal badają, w jaki sposób Chaszodżdżi został zamordowany i kto zaplanował to zabójstwo. "Nasze służby wywiadowcze nadal badają wszystkie informacje, ale jest bardzo możliwe, że następca tronu mógł mieć wiedzę o tym tragicznym wydarzeniu - może miał, może nie miał!" - napisał Trump w oświadczeniu opublikowanym przez Biały Dom.

Według źródeł w amerykańskich służbach, CIA uważa, że zabójstwo Chaszodżdżiego zostało zlecone przez księcia Muhammada ibn Salmana, który jest faktycznym władcą kraju.

Reklama

Kongresmani i senatorowie, zarówno z Partii Republikańskiej, jak i Demokratycznej, wzywali prezydenta, aby wycofał swoje poparcie dla saudyjskiego następcy tronu, Trump jednak odrzucał te sugestie. We wtorek oświadczył on, że i król Salman, i następca tronu Muhammad "zdecydowanie zaprzeczali, by mieli jakąkolwiek wiedzę o zaplanowaniu bądź dokonaniu morderstwa", oraz że prawda na ten temat może nie zostać nigdy poznana.

Trump podkreślił także, że Arabia Saudyjska - jeden z głównych producentów ropy naftowej - jest ważnym partnerem gospodarczym oraz kluczowym sojusznikiem przeciw Iranowi. "Stany Zjednoczone mają zamiar pozostać stabilnym partnerem Arabii Saudyjskiej, dbając w ten sposób o interesy naszego kraju, Izraela i innych partnerów w regionie" - oświadczył Trump.

Stanowiska prezydenta w kwestii Arabii Saudyjskiej bronił we wtorek sekretarz stanu Mike Pompeo. Na konferencji prasowej w Waszyngtonie mówił on, że Stany Zjednoczone mają obowiązek prowadzić politykę, która wzmacnia ich bezpieczeństwo.

Opozycyjny wobec władz w Rijadzie dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi - który ostatnio publikował m.in. na łamach "The Washington Post" - został zabity w saudyjskim konsulacie w Stambule, do którego poszedł 2 października, by załatwić formalności związane ze swoim ślubem. Władze saudyjskie przez długi czas twierdziły, że nie mają nic wspólnego z jego zaginięciem, ale ostatecznie przyznały, że doszło do zabójstwa. Cały czas utrzymują jednak, że książę Muhammad ibn Salman nic o tym nie wiedział.(PAP)